Zagrożenia w podróży. Na co uważać, aby nie stracić pieniędzy i nie zostać oszukanym.

O czym myślimy planując krótszy lub dłuższy wypad? O relaksie, spróbowaniu nowych smaków i poznaniu ciekawych atrakcji odwiedzanego miejsca. Będąc już na miejscu jesteśmy szczęśliwi i bardziej otwarci, w końcu odpoczywamy i spełniamy marzenia. I właśnie naszą nieświadomość oraz ufność wykorzystują różnej maści oszuści oraz nieuczciwe firmy.

Niestety, podróżując po Europie jesteśmy narażeni na wiele zagrożeń oraz pułapek. Na szczęście będąc świadomymi turystami przed praktycznie wszystkimi jesteśmy w stanie się obronić, musimy tylko poznać sposoby działania naciągaczy.

Większość z wymienionych w artykule sytuacji widzieliśmy na własne oczy, o niektórych opowiedzieli nam miejscowi lub inni turyści, w niektóre sami byśmy nie uwierzyli - dopóki sami nie doświadczyliśmy ich próby lub nie poznaliśmy relacji oszukanej osoby. W tym poradniku postanowiliśmy pogrupować oraz opisać najczęściej spotykane niecne praktyki, które mogą nas spotkać w trakcie europejskich podróży.

Na wstępie chcielibyśmy zaznaczyć, że pomimo długości listy i objętości artykułu, nie powinnismy bać się podróżować - natomiast powinniśmy być jednocześnie świadomi zagrożeń i gotowi na radzenie sobie z nimi. Niestety, ciągła ich popularność oraz częstość występowania pozwala zakładać, że bardzo wielu turystów zostaje oszukanych.

Popularne oszustwa

Pomimo, że w każdym z europejskich miast możemy spotkać różne metody działania oszustów, większość z nich bazuje na podobnych schematach i często prostych sztuczkach psychologicznych.

Możemy podzielić je na dwie grupy, z których druga jest zdecydowanie trudniejsza do odparcia, jeśli nie jesteśmy na nie przygotowani. Jedno jest pewne, powinniśmy kierować się jedną najważniejszą zasadą - jeśli w mieście turystycznym coś wygląda zbyt dobrze/opłacalnie, to nie może być prawdą. Nie powinniśmy również wdawać się w dyskusje z nikim, kto próbuje nas zagadywać i zadawać pytania o prywatne sprawy, ani tym bardziej nie powinnismy się z nikim spoufalać.

Opaski (sznurkowe bransoletki), róże i gry uliczne

Niemal w każdym dużym mieście spotkamy (prawie zawsze są to przybysze spoza Europy) podchodzących do nas krzykliwych panów mających na ręku różnego rodzaju opaski / sznurkowe bransoletki - którzy chcą je nam założyć na rękę w geście przyjaźni. O co tu chodzi? Opaska zostanie nam zawiązana na ręce w taki sposób, że nie da się jej zdjąć bez zniszczenia - i miły wcześniej jegomość staje się agresywny i żąda od nas zapłaty za opaskę.

Widząc ich, najlepiej nie łapać kontaktu wzrokowego i iść przed siebie. Odmowa zachęci ich jeszcze bardziej do dyskusji, co może być stresujące - szczególnie gdy jest ich cała grupa, jak w przypadku schodów prowadzących do francuskiej bazyliki Sacre Coeur. Każdy kontakt tylko ich nakręca, stają się napastliwi, często nawiązując do rasizmu - nie próbujmy ich przegadać, najlepiej ich omińmy.

Nie zawsze jest tak, że od razu zauważymy, że mają opaski lub inne podobne wstążki. Czasem zaczynają od próby nawiązania kontaktu, oczywiście zaczynając od słów “My Friend” (brzmiąc raczej jak majfrend) - oczywiście powinniśmy ich także ignorować.

Niestety dla nas, oszuści tego typu często używają socjotechniki - np. słysząc język próbują nawiązać kontakt, mówiąc o kraju z którego pochodzimy lub witając się łamaną polszczyzną. Na szczęście w przypadku Polaków często jesteśmy myleni z Rosjanami - po czym od razu następuje otrzeźwienie.

Nie jest to jednak jedyny sposób na określenie narodowości. Z innym spotkaliśmy się kiedyś, gdy idąc i nie rozmawiając zostaliśmy przywitani przez jegomościa słowami “dzień dobry”. Byliśmy chwilę w szoku, po dłuższej chwili zdaliśmy sobie jednak sprawę, że mieliśmy na sobie ubranie firmy.. 4F. Oszuści zwyczajnie doszli do tego, że w ubraniach tej firmy chodzą jedynie Polacy i jest to dobry sposób na rozpoczęcie rozmowy. Sprytne, prawda?

Podobnym mechanizmem jest oszustwo na róże. Podchodzi do nas mężczyzna lub kobieta i szybko wręcza naszej partnerce róże jako prezent. Oczywiście, za chwilę będzie chciał za kwiatek pieniądze, licząc, że będziemy się czuć niekomfortowo zwracając róże. W innym wariancie róża jest złamana i wręczający twierdzi, że to nasza sprawka i powinniśmy jednak zapłacić.

Trzecim popularnym sposobem na oszukanie turystów są gry uliczne, z czego prym wiedzie gra w “trzy kubki”. Na czym polega oszustwo? Zawsze podstawionych jest kilku graczy, którzy dziwnym trafem wygrywają i sami doskonale widzimy, gdzie znajduje się kulka - więc wielu turystów również decyduje się spróbować. Nie ma tu jednak szans na wygraną, zawsze napotkamy pusty kubek - a znana z hazardu presja odegrania się spowoduje, że spróbujemy więcej razy i stracimy więcej gotówki.

Oszustwa w “białych kołnierzykach”

Powyższe próby oszustwa są dość jasne i polegają bardziej na socjotechnice i próbie wymuszenia poczuciem oblężenia. Trudniej jednak połapać się w oszustwie, gdy zostaniemy zaczepieni przez dobrze ubranych mieszkańców z nienagannym angielskim.

Podpisanie petycji

Oszustwo to występuje w tej formie najczęściej we Włoszech. Dobrze ubrani młodzi ludzie, z plakietkami, proszą o podpisanie petycji, np. w sprawie walki z nielegalnymi narkotykami, skutkami walki z trzęsieniem ziemi czy na rzecz osób głuchych lub z inną niepełnosprawnością.

W przypadku narkotyków powinny nam się zapalić od razu lampki alarmowe:

  • przecież głos osoby spoza Włoch nie może być wiążący dla włoskiego parlamentu
  • narkotyki we Włoszech są nielegalne, co miała by dać petycja?

Oczywiście, po podpisaniu widzimy, że w ostatniej kolumnie znajduje się donacja - która z reguły wynosi od 10€ do 20€, i wymusza się na nas pomoc, a młodzi ludzie nagle staja się mniej mili.

Trudniej wygląda sytuacja z pozostałymi celami. Wielu turystów chciało by pomóc w jakikolwiek sposób ofiarom skutków trzęsienia ziemi czy osobom chorym, i na tym bazują oszuści. Niestety, istnieją również prawdziwe organizacje zbierające pieniądze na walkę z realnymi problemami - one są również ofiarami działań oszustów, nikt dziś nie chce im zaufać.

Nie wchodźmy w rozmowę z nimi, będą stawać się coraz bardziej agresywni z każdą mijającą sekundą.

Złoty pierścionek

To oszustwo ma wiele wariacji, jednak najczęściej powtarza się pierścionek. Nagle obok nas pojawia się normalnie wyglądający miejscowy, schyla się i podnosi jakiś wartościowy przedmiot - z pytaniem: “Czy Pan/Pani nie upuściła go przed chwilą?”. Po naszej odpowiedzi przeczącej dostaniemy ofertę kupna tego przedmiotu w niskiej cenie, wcześniej otrzymując informacje o jego oryginalności. Oczywiście, jest to kioskowa podróbka. Najlepiej ominąć i nie wdawać się w dyskusje.

Czy zrobi mi Pan zdjęcie?

Kolejna z sytuacji bardzo ciężka do uniknięcia. Pochodzi do nas miły człowiek z prośbą o zrobienie zdjęcia. Niestety, albo aparat nie działa, albo upada w momencie podawania go z powrotem właścicielowi. Oczywiście, następuje po tym żądanie zwrócenia kosztów naprawy lub nawet zapłaty za urządzenie. W tej sytuacji od razu zacznijmy dzwonić na policję, oszust szybko się ulotni.

Inną wariacją jest propozycja zrobienia nam zdjęcia grupowego na zatłoczonych placu przez dobrze wyglądającego lokalsa. Kiedy my ustawiamy się do zdjęcia, nasz fotograf znika z naszym aparatem.

Sprzedawca lub importer ubrań skórzanych

Jest to oszustwo spotykane we Włoszech i aż ciężko było nam uwierzyć, że to faktycznie działa i udaje się oszustom notorycznie! Na czym polega oszustwo? Z samochodu lub zza rogu wychodzi do nas dobrze ubrany człowiek i prosi o małą pomoc. Zgubił kartę i nie ma za co kupić paliwa, lub zwyczajnie prosi o pomoc w znalezieniu drogi. Mówi, że jest sprzedawcą/importerem oryginalnych ubrań (głównie skórzanych) i jest w sytuacji podbramkowej, i że sprzeda nam poniżej wartości np. oryginalną kurtkę, bo musi zatankować do pełna, lub że akurat ma używane próbki albo ubrania powystawowe.

Oczywiście, kurtka okazuje się zwykłą podróbą, a my jesteśmy biedniejsi o np 50-100€.

“Na policjanta”

Oszustwo tak bezczelne, że naprawdę trudno uwierzyć, że ma miejsce w dużych europejskich miastach. Oszuści podający się za policjantów (tajniaków) zatrzymują nas pod pretekstem sprawdzenia, czy nie posiadamy “podrabianych” banknotów i żądają sprawdzenia naszego portfela. Oczywiście, okazuje się, że mamy podrabiane banknoty i muszą nam je zabrać. Nigdy nie oddawajmy niczego policjantom - i w takiej sytuacji powinnismy zadzwonić pod numer alarmowy 112, lub skierować się do najbliższego komisariatu o ile jest niedaleko i nie trzeba przechodzić przez puste uliczki.

Innym popularnym sposobem oszustów jest rozpoczęcie rozmowy na jakiś temat, np. zakupu narkotyków lub wymiany waluty (sytuacja może mieć miejsce np. w taksówce, ale i na ulicy) - i po chwili pojawiają się dwaj policjanci twierdzący, że to co robimy jest nielegalne. Czy zostaniemy aresztowani? Oczywiście, że nie, o ile zostawimy fałszywym stróżom prawa niemałą kwotę..

Zdjęcia z postaciami historycznymi

We włoskich miastach spotkamy rzymskich legionistów, w Grecji starożytnych wojowników Sparty, a w innych krajach ludzi przebranych zależnie od regionu. Oczywiście, będą zachęcać do zrobienia sobie z nimi zdjęcia - jeśli mamy taką ochotę, zawsze zapytajmy o cenę przed zrobieniem fotki - niektórzy życzą sobie za taką przyjemność nawet 10-15€.

Kradzieże

Niestety, kieszonkowy są plagą niemal wszystkich turystycznych miast w Europie (i nie tylko..). Działają przede wszystkim w metrze oraz zatłoczonych atrakcjach, szczególnie tych z darmowym wejściem, ale nie tylko! Kieszonkowców spotkamy w Luwrze, Bazylice św. Piotra czy na dowolnym z popularnych placów w jakimkolwiek mieście.

Zawsze powinniśmy kierować się kilkoma zasadami:

  • nigdy nie zostawiamy swoich rzeczy bez opieki
  • nigdy nie wieszajmy swoich toreb na krześle za plecami, szczególnie przy stolikach na zewnątrz
  • nigdy nie zostawiajmy telefonów ani portfeli na stoliku w restauracji, a już szczególnie gdy siedzimy na zewnątrz
  • nigdy nie trzymajmy wartościowych rzeczy łatwych do wyjęcia w torbie na plecach w komunikacji publicznej ani popularnych atrakcjach
  • uważajmy w centrach handlowych, duże papierowe torby są wygodne, jednak łatwo z nich coś wyjąć
  • nie trzymajmy nic wartościowego w kieszeniach kurtki/bluzy ani luźnych kieszeniach. Także zbyt sztywne kieszenie są mało bezpieczne, łatwo wyjąć z nich portfel lub telefon
  • jeśli mamy taką możliwość, zakupmy torbę nerkę i trzymajmy ją na wysokości brzucha pod wszystkimi ubraniami
  • nigdy nie nośmy ze sobą całej gotówki
  • nigdy nie zasypiajmy będąc sami w przedziale lub na dworcu!

Niestety, nie zawsze możemy uchronić się przed działaniem złodziei - nawet najbardziej ostrożni mogą w końcu paść ich łupem. W takiej sytuacji dobrze mieć w hotelu skan dowodu osobistego oraz trochę gotówki lub drugą kartę. Pamiętajmy również, aby od razu po kradzieży zgłosić sytuację do naszego banku i niezwłocznie zastrzec kartę.

Nie powinniśmy też obnosić się z tym, co posiadamy - szczególnie planując podróże wieczorami lub na dłuższe dystanse komunikacją publiczną. Nie pokazujmy gotówki, nie obnośmy się z drogimi gadżetami, jak to nam powiedział jeden z mieszkańców Neapolu na pytanie o okolicę - “U nas to jest bezpiecznie i nie ma się czego bać.. o ile nie masz drogiego telefonu jak iPhone”.

Przed wyjazdem warto zakupić specjalną kłódkę na zamek (nazwa angielska: Lock Zipper), co utrudnia otworzenie plecaka/torby/walizki i szybkie wyjęcie przedmiotów z środka.

Złodzieje bardzo uważnie obserwują nasze zachowanie, jeśli często sprawdzamy czy nadal mamy portfel i telefon ze sobą, złodzieje wiedzą od razu gdzie szukać. Zdarza się, że sami złodzieje starają się zdobyć potrzebną informację, np. zostawiając pusty portfel na ziemi (wtedy instynktownie sprawdzimy, czy nasz jest na miejscu) lub stojąc niedaleko znaków “uwaga na kieszonkowców”, prawdopodobnie wtedy również sięgniemy ręką w stronę naszych kosztowności.

Komunikacja publiczna oraz atrakcje

Najłatwiejszym celem jesteśmy w zatłoczonej komunikacji publicznej oraz w popularnych atrakcjach. W pierwszym przypadku z reguły jest tłok i bardzo łatwo coś wyjąć, lub nawet odciąć torebkę. Zawsze trzymajmy wszystko pod kontrolą.

W przypadku atrakcji oprócz tłoku główną rolę gra rozkojarzenie. Podziwiając baldachim Berniniego w Bazylice św. Piotra przestajemy zwracać uwagę na otoczenie, szczególnie w tłoku w trakcie największego natężenia odwiedzających. Złodzieje wykorzystują również okazję w kolejkach do atrakcji, np. do Sagrady Familii.

Zawsze w takich miejscach powinniśmy mieć dobrze zabezpieczone portfel oraz telefon.

Sztuczny tłok, wstrzymywanie ruchu

Sposoby na sztuczny tłok opanowali do perfekcji złodzieje w Barcelonie. Jest kilka wariantów, m.in.

  • w metrze kilka osób staje dookoła nas, przez co jedna z nich ma ułatwioną sposobność do wyciągnięcia czegoś z naszej kieszeni
  • na schodach lub w wąskim przejściu jedna osoba zatrzymuje się blokując ruch, w tym czasie ludzie gęstnieją w kolejce. To idealny moment dla partnera złodzieja na zanurkowanie do kieszeni przepychających się ludzi

Jeśli nagle z jakiegoś powodu wszyscy staną, powinniśmy zachować szczególną ostrożność - złodzieje potrafią być tak bezczelni, że jeden z nich udaje np atak serca, lub kobiecie przewraca się wózek z dzieckiem (w rzeczywistości jest tam lalka).

Niestety, złodziej to nie szemrana postać z bliznami na twarzy, a zwykły człowiek, który wygląda normalnie jak my - czasem nawet jest przebrany za turystę.

Odwracanie uwagi

Złodzieje przez lata wypracowali wiele technik na odwrócenie naszej uwagi, dzięki czemu jeden z nich może w bardzo prosty sposób spróbować wyjąć nasze rzeczy w momencie, gdy zostaliśmy czymś zajęci. Szczególnie niebezpieczne jest to dla osób podróżujących samotnie, kiedy nikt nie może nas obserwować i być czujnym w momencie rozproszenia.

Bardzo często złodzieje działają w większych grupach, dzięki czemu są skuteczniejsi i mogą między innymi blokować widoczność innym pasażerom lub oczom kamery - i nikt nie zauważy co się wydarzyło.

Prośba o pomoc w znalezieniu miejsca

Klasyka gatunku. Podchodzą do nas 2 osoby, czasem 3, z telefonem z ustawioną mapą lub mapą papierową, i proszą o pomoc w znalezieniu konkretnego miejsca. W momencie, kiedy zajęci jesteśmy szukaniem i pomocą, jedna z osób sprawdza możliwość zajrzenia do naszych kieszeni.

Jest to bardzo niebezpieczny sposób, często podchodzą do nas dwie młode dziewczyny wyglądające na zwyczajne podróżniczki - i wzbudzają zaufanie. Sami przecież nie raz pytaliśmy o drogę.

Szczególnie niebezpieczna jest sytuacja, w której o pomoc pyta ktoś na rowerze, w takiej sytuacji nie powinniśmy wyjmować telefonu z lokalizacją w celu pokazania mu drogi - może go chwycić i zwyczajnie odjechać.

Oczywiście, nie wolno wpadać w paranoję i odmawiać pomocy, powinniśmy jednak mieć dobrze zabezpieczone wszystkie kosztowności i zwracać uwagę na zachowanie osób pytających.

Petycje

Podobnie jak w przypadku oszustw, także petycje służą do skutecznego odwracania uwagi. Plagą stało się to w szczególności w Paryżu, i to nawet przy wejściach do najważniejszych atrakcji i stacji metra. Jeśli damy się namówić na podpisanie petycji, i schylimy się aby to zrobić, jedna ze zbierających zanurkuje w naszych kieszeniach.

Strzepnięcie czegoś z ubrania

Bardzo często spotykana sztuczka, ktoś nagle zaczyna strzepywać coś z naszego ubrania pod pozorem czyszczenia czegoś, co na nas spadło. W momencie, gdy zaczynamy sami się interesować i strzepywać to samo miejsce, nasza jedna strona jest całkowicie odsłonięta.

Taniec, śpiewanie, przytulanie

Pewnie spotkaliśmy się z akcją “darmowego przytulania”. Ta całkiem fajna akcja została zaadoptowana przez kieszonkowców, którzy stosują ją do odwrócenia uwagi.

Podobnie jak taniec, śpiew czy inne występy artystyczne. Ciężko w to uwierzyć? Tłum gapiów przyglądających się popisom akrobatycznym jest idealnym celem kradzieży. Wszyscy stoją blisko siebie, są skupieni na występie i nie spodziewają się niczego przykrego. I właśnie to wykorzystują złodzieje.

Młodociane “gangi”

Zdarza się, że nagle zostajemy otoczeni przez tłum dzieci, wyglądających na cyganów, którzy krzyczą i wyciągają ręce w naszą stronę. W większości przypadków ich celem nie jest żebractwo, a zwyczajnie odciągnięcie naszej uwagi i kradzież kieszonkowa.

Przedmioty wypadające z ręki

Nagle osobie idącej naprzeciw nam wypada coś z rak, z reguły drobne pieniądze lub inna rzecz składająca się z wielu elementów - oczywiście rzucamy się do pomocy w pozbieraniu zguby. W tym czasie ktoś dobiera się do naszej własności. Sytuacja często spotykana w pociągach jeżdżących na krótkich dystansach, np. w paryskiej kolejce RER.

Napady

Najmniej przyjemne, niestety nadal zdarzają się w Europie, szczególnie w pociągach oraz wieczorem na pustych ulicach i placach. Wsiadając do pociągu zawsze kierujmy się do przedziału, w którym są inni turyści i jak najbliżej początku składu - a jeśli ktoś nas zaczepia, zacznijmy krzyczeć lub głośno się zachowywać.

Sytuacja jest czasem na tyle niebezpieczna, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych Chin poradziło swoim obywatelem zaprzestanie z korzystania z pociągu relacji Paryż - lotnisko Charlesa de Gaulle’a.

Niestety paść ofiarą złodziei możemy także na ulicach dużych miast, w Barcelonie czy Neapolu uważajmy na ciemne i puste ulicę.

Dworce kolejowe oraz autobusowe

Na dworcach, oprócz złodziei, powinnismy uważać na wszelkiej maści "pomagaczy". Polują oni na każdego, kto wygląda na zagubionego, głównie przy tablicach odjazdów lub przy maszynach do zakupu biletu.

Oferują pomoc w zakupie biletu i kupują nie ten bilet co trzeba (np. jednorazowy zamiast dobowego, lub ulgowy zamiast normalnego), lub zabierają resztę twierdząc, że to opłata za pomoc. Niestety, we Włoszech nawet obecność wojska przy stacjach metra ich nie odstrasza. Czasem po okazaniu pomocy w sposób napastliwy proszą o małą opłatę za wsparcie. Zdarzają się również osoby, które próbują sprzedać bilety - szczególnie gdy kolejka do kasy jest długa. W takiej sytuacji możemy trafić na podrabiane lub wykorzystane bilety, w najlepszym wypadku zapłacimy za nie więcej.

Inni samozwańczy pomocnicy starają wyłapać osoby szukające pociągu i zaprowadzić je na odpowiedni peron. Plagą jest to szczególnie na dworcu w Bolonii, “pomagacze" potrafią wyrwać bilet z ręki i zacząć prowadzić na miejsce, a później próbują wymusić zapłatę, czasem nie chcąc oddać biletu. Często również wchodzą za nami do pociągu, w dalszym ciągu próbując wyegzekwować "należącą im się zapłatę". O ile w dzień nie jest to bardzo niebezpieczne, o tyle rano lub wieczorem, gdy pociąg lub peron są puste, sytuacja może być niebezpieczna. Nigdy nie gódźmy się na "taką pomoc" i nie zaczynajmy rozmowy.

Powyższe sposoby mogą być również wykorzystane w celu rozproszenia naszej uwagi i późniejszej próby kradzieży.

Dworce są również niebezpiecznym miejscem wcześnie rano lub wieczorem, nie zasypiajmy i starajmy się trzymać blisko jakichkolwiek skupisk ludzi. Podobnie sytuacja ma się w przedziałach, złodzieje często wyszukują na rannych kursach osoby śpiące - zasypiając w pustym przedziale możemy niestety obudzić się bez swoich rzeczy.

Atrakcje

Kupując bilety do atrakcji w kasach nie powinnismy się niczego obawiać. Problemem jest najbliższa okolica i przede wszystkim narzucający się przewodnicy oferujący oprowadzenie lub sprzedaż wycieczki z przewodnikiem. Jeśli już zgodzimy się na taką usługę, ustalmy kwotę przed rozpoczęciem, aby nie zostać zaskoczonym żądaniem zapłaty np. 50€ za krótką opowiastkę w łamanym angielskim. Główną manipulacją jest to, że każda z tych osób nosi różne plakietki i zaczepia w sposób podobny do oficjalnego pracownika, z pytaniem o możliwość pomocy albo z chęcią udzielenia odpowiedzi. Dopiero w trakcie rozmowy możemy się domyślić, że osoba przed nami nie ma nic wspólnego z oficjalnym pracownikiem atrakcji.

Smutnym przykładem są osoby reklamujące wycieczki do Muzeum Watykańskiego przed samym wejściem, które w bezczelny sposób okłamują turystów - ich numerem popisowym jest straszenie odwiedzających, że w muzeum łatwo się zgubić i w efekcie wyjść na zewnątrz, a po tym nie można już wrócić do środka. Jest to oczywiste kłamstwo, korytarze Muzeum Watykańskiego są proste i nie da się tam zgubić. Do dzisiaj zastanawiamy się, w jaki sposób jest to tolerowane.

Innym popularnym sposobem na naciągnięcie turystów jest twierdzenie, że do danej atrakcji nie można wejść bez przewodnika - co jest w 99% oczywistą nieprawdą, jednak wielu nieświadomych odwiedzających daje się na to nabrać.

Nie powinnismy także kupować biletów od osób stojących przed atrakcjami - nie wiemy, czy są oryginalne i możliwe do wykorzystania.

Hotele

W hotelach powinniśmy uważać przede wszystkim na barek, pamiętajmy, że musimy zapłacić za jego zawartość. Jeśli w pokoju po wejściu zobaczymy zniszczony telewizor lub inną wartościową rzecz, powinniśmy zejść do recepcji i o tym poinformować. Jest to szczególnie ważne przy płatności kartą, hotel może nas po wyjeździe obciążyć kosztami zniszczeń. Najlepiej jeśli poprosimy pracownika recepcji o pisemne opisanie straty lub zamianę pokoju.

Przed rezerwacją hotelu warto również sprawdzić, co jest dodatkowo płatne, np. internet czy parking, i czy podatek miejski jest wliczony w cenę - dzięki czemu poznamy finalny koszt.

Późniejsze wymeldowanie

Spotkaliśmy się w jednym hotelu z dodatkową opłatą za wymeldowanie się po określonym czasie. Nie jest to oczywiście nic złego i jest to zbójeckie prawo hoteli. Może się jednak zdarzyć tak, że pojawimy się 5 minut przed godziną wymeldowania, a przed nami jest kolejka na 10 minut - finalnie będziemy zmuszeni zapłacić za późniejsze wymeldowanie.

Zakupy

W sklepach niedaleko atrakcji turystycznych warto uważać na miejsca, w których nie ma podanych cen. Nieuczciwe sklepy czasami starają się naciągnąć turystów i wymusić zakup rzeczy, którą wzięliśmy do reki.

Pamiątki

Nie powinniśmy ufać osobom sprzedającym pamiątki ze straganów w okolicy atrakcji turystycznych. Prawie zawsze sprzedają produkty podrobione, a często drożej niż w oficjalnych sklepach czy wewnątrz atrakcji!

Torebki

Chyba w każdym dużym mieście spotkamy dziś sprzedających skórzane torebki, buty znanych firm lub koszulki piłkarskie. Nie musimy chyba wspominać, że wszystkie są podrabiane. Co gorsze, posiadanie podrobionych wyrobów w niektórych krajach, jak Francja czy Włochy, jest karalne!

Taksówki

Przed skorzystaniem z taksówki powinniśmy upewnić się, czy taksówka posiada oficjalną licencję. Zawsze na szybie powinna znajdować się naklejką z informacją o cenie. W wielu miastach oficjalne taksówki wyglądają podobnie lub identycznie - w Londynie są czarne, a w Rzymie białe. Jeśli wiemy, że będziemy w odwiedzanym mieście korzystać z taksówki, sprawdźmy wcześniej oficjalne oznakowanie. Szczególnie uważać powinniśmy pod dworcami oraz lotniskami, tam najczęściej możemy zostać zaczepieni z zapewnieniem, że zostaniemy dowiezieni oficjalną taksówką na miejsce. Oficjalne taksówki posiadają taksometry i powinniśmy pilnować, że są włączone w trakcie jazdy.

Innym stałym oszustwem jest omijanie stałej opłaty. W wielu miastach, jak Ateny czy Rzym, istnieje stała opłata za przejazd z centrum na lotnisko, i z powrotem. Niestety w przypadku Rzymu dotyczy ona konkretnie części w obrębie murów, jeśli w którymkolwiek miejscu ją przekroczymy, zostaniemy rozliczeni na podstawie taryfikatora.

W Grecji z kolei taksówkarze często doliczają dodatkowa opłatę za zamówienie przez telefon. Jeśli korzystamy z pomocy pracownika hotelu przy zamawianiu taksówki w Grecji powinniśmy poprosić o upewnienie się, czy nie ma dodatkowych kosztów.

Ciekawym sposobem na naciągnięcie turystów na pieniądze są “pomocnicy”, którzy zabierają od nas torby i szybko wkładają do bagażnika taksówki. I za chwile żądają od nas zapłaty za pomoc. Podobnie robią czasem nieoficjalni taksówkarze, zabierają rzeczy i zamykają bagażnik, pozostawiając nas w ciężkiej sytuacji. Jeśli im odmówimy, mogą odjechać z naszą własnością. Nigdy, pod żadnym pozorem, nie pozwólmy zabrać sobie bagaży.

W przypadku nieoficjalnych taksówkarzy znane są również przykłady kradzieży bagaży - taksówkarze zwyczajnie odjeżdżali po tym jak pasażerowie wysiedli z samochodu. Powinniśmy zawsze poczekać, aż taksówkarz wysiądzie pierwszy.

Poleganie na rekomendacji taksówkarzy

Nie powinniśmy pytać się taksówkarzy o polecenie restauracji, a tym bardziej klubów nocnych. Bardzo często zawożą turystów do najdroższych miejsc (mają oni umowy z różnymi placówkami), a od restauracji otrzymują procent od utargu lub wcześniej umówioną kwotę.

Bankomaty oraz karty płatnicze

Istnieją dwa najważniejsze zagrożenia, oba zaliczają się do metody kopiowania karty “card skimming”. W pierwszej z nich, karta zostaje skopiowana bezpośrednio w bankomacie poprzez specjalnie zamontowane urządzenie! Jak temu zapobiec? Nie korzystajmy z bankomatów na dużych placach i dworcach, najlepiej poszukajmy urządzenia znajdującego się w placówce banku.

Druga możliwość skopiowania karty pojawia się w restauracjach. Często podczas płatności kartą kelner chce zabrać naszą kartę - i to właśnie wtedy może nastąpić próba jej skopiowania. Tak jak nie powinniśmy się tego obawiać w znanych restauracjach, tak nigdy nie powinniśmy oddawać swojej karty w małej lub turystycznej knajpce.

Niektórzy kelnerzy lub sprzedawcy znaleźli inny sposób na zdobycie informacji z naszych kart, zwyczajnie robią zdjęcia obu stron karty. Najlepiej przed wyjazdem zakleić drugą stroną karty z numerem CCV i kawałek numeru samej karty, dzięki czemu uniemożliwimy jej użycie. Podobno w Barcelonie sprzedawcy w sklepach czasem udają rozmowę przez telefon w tym czasie robiąc zdjęcia naszej karty!

Ostatnio niektóre terminale na zachodzie zaczęły umożliwiać płatność w złotówkach. Raz z ciekawości zapłaciliśmy dwukrotnie tę samą kwotę w miejscowej walucie i w złotówkach, w drugim przypadku kurs był niekorzystny i finalnie zapłaciliśmy więcej. Nie jest to zapewne reguła, ale warto zdawać sobie z tego sprawę.

Innym problemem jest wysoki kurs podczas płatności kartą (czasem wyższy o 10-30 groszy), i często wielokrotne przeliczenie. Na czym ono polega? Płacąc w Anglii w funtach niektóre systemy przeliczają kwotę najpierw na dolary, następnie dopiero na złotówki.

Pamiętajmy o zasłanianiu ręką terminala podczas wpisywania numeru PIN w trakcie płatności lub wypłaty z bankomatu, złodzieje często wpierw obserwują nas z daleka, dopiero później próbują ukraść nam kartę.

Restauracje oraz kawiarnie

O oszustwach w restauracjach można napisać książkę. Na szczęście, dostęp do internetu oraz serwisy opisujące restaurację pomagają wybrać bezpieczne miejsca z dobrą kuchnią. Jeśli jednak nie przygotowaliśmy się wcześniej, a chcemy coś zjeść, powinniśmy uważać na kilka standardowych sztuczek.

Dodatkowe opłaty

We Włoszech w wielu restauracjach doliczana jest opłata za nakrycie dla każdej osoby (“coperto”), wynosi od 1€ do 2€ (2,50€-3€ w przypadku miejsc turystycznych jak wyspa Capri). Jest to coś ogólnie przyjętego. Niestety, oprócz tego niektóre z restauracji doliczają także procent opłaty za serwis - warto dobrze wczytać się w kartę i zapytać przed zamówieniem. Szczególnie bolesny brak sprawdzenia może okazać się w Wenecji, tam dodatkowe koszty mogą przewyższyć cenę jedzenia! Nic nie dadzą tłumaczenia, że nie wiedzieliśmy - jest to tylko nasz błąd.

Nawet w niektórych knajpkach serwujących dania typu fast-food możemy spotkać dodatkowy koszt. Przykład? Hot-dog na paryskim Montmartre kosztuje więcej przy stoliku, niż wzięty na wynos.

We Włoszech zdarza się również, że podane do posiłku pieczywo jest dodatkowo płatne, jeśli nie ma o tym informacji w karcie - możemy zawsze spytać kelnera.

Korzystanie z rad kelnera

W niektórych krajach na zachodzie kelner jest jednocześnie doradcą i warto poprosić go o rekomendację, np. w przypadku wina. Tutaj możemy wpaść w dużą pułapkę, o ile nie zapytamy wcześniej o cenę - może się zdarzyć, że kelner doradzi nam butelkę wina kosztującą np. 30-50€.

Nigdy nie zamawiajmy niczego, bez upewnienia się odnośnie kosztu.

Uliczni naganiacze

Na niektórych ulicach czymś normalnym są naganiacze zapraszający do środka i nie powinniśmy tu się niczego obawiać. Lampka ostrzegawcza powinna się nam zapalić w przypadku zapraszania nas do knajpy oddalonej dalszy kawałek drogi od naszego bieżącego położenia, szczególnie gdy zapraszają hostessy. Może nie zostaniemy oszukani na pieniądze, ale z reguły otrzymamy jedzenie gorsze niż w budce z hot dogami pod polskimi dworcami w latach 90.

Restauracje i knajpy obok dworców lub na ulicach turystycznych

Oczywiście, istnieją wyjątki od tej reguły, jednak nie radzimy korzystać z usług restauracji i knajp znajdujących się na ulicach typowo turystycznych. Przepłacimy, jedzenie będzie gorszej jakości i z gorszych składników. Idealnym przykładem jest tu La Rambla w Barcelonie, przed korzystaniem z tamtejszych restauracji przestrzegają sami miejscowi.

Nieaktualne lub skrócone menu

Po zajęciu miejsca otrzymaliśmy od kelnera kartę w języku angielskim - fajnie, możemy rozszyfrować jej zawartość. I tu może pojawić się pułapka, menu jest nieaktualne lub skrócone - my otrzymaliśmy dużą porcję, a cena podana w karcie po angielsku jest jedynie za małą. Dzieje się to sporadycznie i w typowo turystycznych knajpach - w dobrze ocenianej restauracji taka sytuacja nigdy nie będzie miała miejsca.

Jak się można przed tym zabezpieczyć? Poprośmy o zostawienie karty przy stole, i w przypadku odmowy zróbmy zdjęcie zamówionych dań i napojów.

Wymiana pieniędzy

Nigdy nie powinniśmy wymieniać pieniędzy u ulicznych cinkciarzy. Sposoby znane z filmu “Sztos” są nadal spotykane w miastach Europy - w tym sprzedawanie starych i nieaktualnych banknotów.

Warto uważać również na kantory w miejscach turystycznych, oprócz niekorzystnego kursu wiele z nich dodaje do kwoty także swoją prowizję, która może wynosić nawet 10%!

Internet

W wielu miejscach znajdziemy otwarte sieci wi-fi. Pamiętajmy, że wiele z nich jest łatwych do zinfiltrowania i podsłuchania. Nigdy nie korzystajmy z otwartych sieci przy wykonywaniu płatności bankowych, ani nie logujmy się do serwisów niezabezpieczonych szyfrowaniem - zabezpieczone strony posiadają zielony pasek po lewej stronie paska dresu przeglądarki.

Bardzo uważni powinniśmy być w trakcie korzystania z kafejek internetowych lub komputerów w hotelach, na niektórych z nich mogą być zainstalowane tzw. keyloggery, które zapisują wszystko co wpisujemy na klawiaturze.

Podsumowanie

Nasze omówienie największych zagrożeń zajęło wiele znaków, a opisaliśmy jedynie część możliwych problemów. Nie powinniśmy jednak panikować i rezygnować z podróży, ani jechać zestresowani. Jeśli poznamy i zrozumiemy działania wroga, możemy w bardzo łatwy sposób przed wszystkimi złymi zachowaniami się obronić.

Pamiętajmy przede wszystkim, że nie każdy miły człowiek spotkany na wakacjach jest nam przyjazny, i że nie ma niesamowitych ofert w miastach odwiedzanych przez miliony turystów spadających nam z nieba.

Poleć ten artykuł


Reklama


Komentarze