Darłowo - 13 atrakcji, które warto zwiedzić i zobaczyć
Darłowo kojarzone jest często wyłącznie jako kurort nadmorski. Nie każdy zdaje sobie sprawę z jego bogatej historii - pierwsze wzmianki o mieście pochodzą z dokumentu wystawionego w 1265 roku przez księcia pomorskiego Świętopełka! Najciekawszym jest fakt, że w Darłowie swoją rezydencję urządził Eryk I Pomorski (1382-1459) z dynastii Gryfitów - w swoim czasie król Norwegii, Danii i Szwecji (to właśnie on ustanowił Kopenhagę stolicą i zapisał się swoimi rządami w historii całej Skandynawii). Do dziś przetrwało w mieście kilka interesujących zabytków, w tym zamek władcy!
W naszym przewodniku zaprezentowaliśmy największe atrakcje Darłowa - w tym te leżące nad morzem - wraz z informacjami praktycznymi.
- Jak zwiedzać Darłowo?
- Co warto zobaczyć w Darłowie? Największe atrakcje i zabytki
- Zamek w Darłowie
- Kościół Mariacki z mauzoleum Eryka Pomorskiego
- Rynek w Darłowie - fontanna i ratusz
- Brama Kamienna, zwana też Wysoką
- Dom Jana z Maszewa z XV wieku
- Kościół św. Gertrudy - późnogotycki skarb Darłowa
- Park Króla Eryka
- Kościół św. Jerzego
- Ławka Leopolda Tyrmanda i szlak turystyczny "śladami bohaterów Tyrmanda"
- Latarnia morska w Darłówku
- Most rozsuwany im. kpt. Witolda Huberta
- Kładka widokowa i przyrodnicza
- Spacer po falochronie wschodnim
Jak zwiedzać Darłowo?
Darłowo dzieli się na dwie części: dawne, historyczne miasto oraz obszar nadmorski nazywany Darłówkiem. Są one oddalone od siebie o ponad 2 km, dlatego warto dobrze zaplanować dzień, biorąc pod uwagę dojazdy. My podzieliliśmy plan tak, by zwiedzać miasto w pierwszej połowie dnia, podczas godzin otwarcia atrakcji. Dopiero potem ruszyliśmy do części nadmorskiej, by zdążyć jeszcze na otwarcie latarni morskiej.
A ile czasu zaplanować na zwiedzanie Darłowa i Darłówka? Jeśli zaczniecie wizytę wcześnie od historycznego centrum, to w jeden dzień - przy dobrej organizacji - dacie radę zobaczyć wszystko i jeszcze chwilę spędzić na plaży.







Co warto zobaczyć w Darłowie? Największe atrakcje i zabytki
Zamek w Darłowie
Eryk Pomorski po abdykacji przez dekadę wojował ze zbuntowanymi poddanymi z wyspy Gotlandia, aż w końcu zrezygnował z prób odzyskania tronu i wrócił w rodzinne strony, gdzie do śmierci władał jako książę słupski i starogardzki. Po powrocie zasłynął jako postrach Morza Bałtyckiego - zatrudnieni przez niego korsarze napadali na statki, przez co nazywany jest dziś nieco na wyrost piratem i ostatnim wikingiem.
W Darłowie czekał na niego zamek wzniesiony w latach 1352-1372 przez księcia Bolesława V. Eryk bardzo go lubił, w końcu - jako władca Danii - nakazał zbudować inspirowaną nim twierdzę Kronborg (zamek, znany z twórczości Shakespeare'a, nie zachował się jednak w średniowiecznej formie). Dzięki posiadanym środkom książę zmodernizował i rozbudował swoją nową siedzibę, która - mimo wielu zawieruch dziejowych - przetrwała w dobrym stanie (zamek był zresztą jeszcze trzykrotnie rozbudowywany: w 1480, 1538 i 1624 roku).



























Wraz z kosztownościami (w tym klejnotami królewskimi) władca przywiózł swój talizman: medalion w postaci złotego gołębia. Klejnot ten zaginął, ale będziecie już widzieć, skąd bierze się rzeźba gołębia wbudowana w elewację na dziedzińcu!
Obecnie zamek jest największą atrakcją Darłowa.
Zwiedzanie zamku w Darłowie
W teorii wstęp na dziedziniec oraz taras jest płatny w szczycie sezonu (5 zł) oraz bezpłatny poza nim (podczas naszej wizyty w sezonie letnim opłata jednak nie obowiązywała). Z tarasu można rzucić okiem na śluzę i rzekę Wieprza oraz obejrzeć wystawę rysunków przedstawiających historyczne zdarzenia - patrzymy przez wizjery, co może zaciekawić najmłodszych.
Oprócz tego zamek oferuje kilka atrakcji. Niestety, każda z nich jest oddzielnie płatna, a suma wejściówek jest dość wysoka!
Główną atrakcją darłowskiego zamku jest wycieczka po komnatach zamkowych (bilet 30 zł). Podczas naszej wizyty (pod koniec maja) wycieczki ruszały o wcześniej wyznaczonym czasie. Komnaty zwiedzało się z pracownikiem, który przedstawiał podstawowe informacje. W naszym przypadku wizyta trwała aż 55 minut, ale z relacji wiemy, że często jest to około 40-45 minut. W tym dniu były pustki i może dlatego pracownik pozwolił nam dłużej oglądać ostatnich kilka komnat.
Do zobaczenia są m.in.:
- sala rycerska z zabytkami z kościołów i nie tylko,
- dawna średniowieczna kaplica (z zachowaną oryginalną posadzką z XIV wieku),
- wystawa poświęcona Erykowi z interaktywnymi ekranami (a także zbroją stworzoną na podstawie wizerunku na obrazie),
- wystawa regionalna (w tym przedmioty codziennego użytku i pejzaże wiejskie Pomorza),
- jadalnia,
- sypialnia książęca.
W środku nie ma jednak oryginalnego wyposażenia (wyjątkiem są renesansowe drzwi) - mebli jest mało i zostały one udostępnione głównie ze zbiorów muzeum Zamku Książąt Pomorskich. Także dekoracje wydają się być skromne. Mimo to wycieczka była dla nas najciekawszym elementem zwiedzania zamku - a bilet warto było kupić chociażby tylko po to, by zobaczyć wspaniałą ambonę ze Słupska w sali rycerskiej i oryginalną średniowieczną posadzkę.
Pozostałe atrakcje zamku w Darłowie to:
- Wieża z punktem widokowym (15 zł, około 20 minut) - do pokonania są 103 lub 104 historyczne stopnie. Podczas wejścia na górę zobaczymy kilka eksponatów, w tym średniowieczny miecz oraz... mumię kota zamurowanego w średniowieczu jako ofiara wotywna! Z tarasu widokowego można popatrzeć na okolicę (widać Kościół Mariacki, Bramę Kamienną i kościół św. Gertrudy) i spojrzeć w stronę morza.
- Wystawa morska (9 zł, do 10 minut) - to dosłownie jedno pomieszczenie poświęcone tematyce morskiej oraz częściowo Hanzie (bardzo nas zdziwiło, że jest dodatkowo płatne). Jeśli nie byliście nigdy w muzeum morskim - można zajrzeć, tak to nic Was raczej nie zaskoczy. Do ciekawszych eksponatów należy drewniana tarcza rufowa z XVIII wieku z herbem Szkocji (ozdobiony nią statek rozbił się u wybrzeży Darłowa w 1810 roku). Można też zobaczyć model średniowiecznej Kogi (głównego statku handlowego na Morzu Bałtyckim) oraz odwzorowaną kajutę kapitańską.
- Komnata Średniowiecznych Zabaw (bilet 18 zł, około 30-45 minut) - przestrzeń z aktywnościami dla najmłodszych. Mimo że pracownicy zapowiedzieli, że najlepiej bawić się będą dzieci od 6-7 roku życia, to nasz pięciolatek spędził tam ponad 30 minut się nie nudząc. Niektóre atrakcje do dobrej zabawy wymagają jednak więcej niż jednej osoby.
- Izba Tortur Czarownic (23 zł, do 15 minut) - w podziemiach (jedno duże i jedno mniejsze pomieszczenie) przygotowano wystawę z replikami narzędzi wykorzystywanych do torturowania rzekomych czarownic oraz z opisami sposobu ich działania. To nasz największy zawód: ilość eksponatów i opisów, a także sposób zaprezentowania tematyki, specjalnie nas nie zaciekawiły. A szkoda, bo potencjał tematu jest.
Dostępne są również nieco tańsze bilety ulgowe. W trakcie wizyty nie przegapcie celi więziennej w piwnicach niedaleko toalety, obok można zobaczyć również piec.















Kościół Mariacki z mauzoleum Eryka Pomorskiego
Kościół Mariacki jest najważniejszą świątynią w mieście. Jego budowę rozpoczęto w 1321 roku i przez kolejne stulecia był kilkukrotnie rozbudowywany i odbudowywany (aż czterokrotnie nawiedzały go pożary). Wnętrze jest obecnie stosunkowo skromne - największe wrażenie sprawia renesansowa ambona z XVII wieku. Polecamy odnaleźć współczesny witraż przedstawiający polskich męczenników z Peru. Miłośnicy architektury średniowiecznej na pewno z uznaniem spojrzą też na sklepienie gwiaździste i inne detale.
W przedsionku świątyni znajduje się mauzoleum z sarkofagami książąt pomorskich. Pośrodku znajduje się kamienny grobowiec Eryka Pomorskiego, a po jego bokach metalowe trumny należące do:
- księżniczki duńskiej Elżbiety (zmarłej w 1653 roku żony ostatniego księcia pomorskiego, Bogusława XIV),
- Jadwigi - córki Henryka Brunszwickiego i Elżbiety Duńskiej, a przy okazji żony Ulryka - brata Bolesława XIV.
W ostatnich latach pomieszczenie znajdowało się jednak w renowacji - my niedawno zajrzeliśmy przez dziurę pozostawioną przez ekipę remontową.
Warto rozejrzeć się wokół kościoła, gdzie zobaczyć można nagrobki dawnych mieszkańców uratowane z historycznego cmentarza.



Rynek w Darłowie - fontanna i ratusz
Rynek, podobnie jak w średniowieczu, stanowi serce dzisiejszego Darłowa (i - jak to w Polsce bywa brakuje mu zieleni). Pierwszy ratusz stał pośrodku rynku, ale spłonął doszczętnie w 1722 roku. Zamiast odbudowy, podjęto decyzję o zmianie przeznaczenia stojącego w zachodniej stronie rynku kompleksu hal targowych. Po powiększeniu budowli o dodatkową kondygnację przekształcono ją na ratusz. Jedynym śladem po wcześniejszym ratuszu jest renesansowy, kamienny portal - zainstalowano go nad głównym wejściem.
Przed ratuszem stanęła fontanna z pomnikiem rybaka, ufundowana w 2. dekadzie XX wieku i wykonana przez urodzonego w Sławnie niemieckiego rzeźbiarza Wilhelma Grossa.







Brama Kamienna, zwana też Wysoką
Dawniej Darłowo otoczone było pierścieniem murów obronnych z czterema bramami prowadzącymi do miasta. Z czasem fortyfikacje straciły na znaczeniu obronnym i zostały rozebrane. Jedynym zachowanym elementem dawnych obwarowań jest brama zwana Kamienną lub Wysoką. Budowla ma cztery kondygnacje i zwieńczona została dachem namiotowym. Warto na chwilę spojrzeć na układ przechodzącej przy bramie ulicy Wałowej, której kształt podążą za dawnym przebiegiem muru obronnego.
Za bramą, na niewielkim placu, zainstalowano popularną instalację artystyczną pt."Bicykl i jamnik".



Dom Jana z Maszewa z XV wieku
Najstarszą zachowaną kamienicę w mieście zobaczyć można pod adresem ul. Powstańców Warszawskich 15. Została ona wybudowana w stylu gotyckim, jednak jej obecna fasada reprezentuje styl renesansowy.
Obecnie jest to zwykły, nieco zaniedbany budynek mieszkalny, z którym mamy ciekawą historię. Naprzeciwko działa sklep i okienko z lodami. Gdy rozmawialiśmy (stojąc na ulicy) o historii budynku, zawołała nas pracująca tam Pani, która jak się okazało - miała okazję zobaczyć budynek od wewnątrz i pokazała nam zdjęcia. Na dwukondygnacyjnym strychu znajduje się tam zabytkowy dźwig towarowy, a w piwnicach są sklepienia kojarzone dziś bardziej z zamkami niż budynkami mieszkalnymi (prawdopodobnie trzymano tam drzewiej beczki). Niestety, renowacja i zadbanie o strych przerasta możliwości mieszkańców - miejmy nadzieję, że znajdzie się organizacja, która zadba o tak unikatowe dziedzictwo.
Mała dygresja: zaciekawiły nas zwłaszcza zdjęcia dźwigu i szczęśliwie niedługo później mieliśmy okazję zobaczyć najstarszą instalację tego typu w Europie, mieszcząca się w dawnym domu kupieckim w Stralsundzie.

Spacerując po darłowskim starym mieście można zobaczyć jeszcze kilka budynków wartych uwagi. Jednym z ciekawszych jest położony na uboczu zajazd z pierwszej połowy XVIII wieku (adres: M. Skłodowskiej-Curie 23) - wzniesiono go na tyłach zamku i stoi dziś przy moście przerzuconym nad rzeką Wieprza. Powstał on po częściowym rozebraniu murów miejskich, kiedy przedmieścia zaczęły zyskiwać na znaczeniu. Dziś mieści się tam hotel i restauracja.
Kościół św. Gertrudy - późnogotycki skarb Darłowa
Kościół ten - położony poza przebiegiem dawnym murów obronnych i na terenie obecnego cmentarza - to prawdziwa perła architektury. Powstał na planie sześcioboku, przypominając rotundę. Jego znakiem rozpoznawczym jest szpiczasty dach namiotowy kryty gontem - nigdy nie widzieliśmy konstrukcji o dokładnie takim kształcie. Obecnie dach poddawany jest pracom konserwatorskim, dlatego warto dorzucić swoją cegiełkę!
Wnętrze świątyni także skrywa nieco skarbów: drewniane empory i ławki pokryte malowidłami, gwiaździste sklepienie czy wspaniałe organy. Niektóre dekoracje są jednak młode i nie trzeba być historykiem sztuki, by to zauważyć - imiona części świętych zapisane zostały po polsku.

Ciekawostką jest, że mamy wyłącznie strzępy informacji na temat budowy świątyni. Najczęściej podawana jest legenda związana ze sztormem zwanym lwem morskim (było to prawdopodobnie tsunami), który nawiedził Darłowo pod koniec XV wieku i zniszczył port. Na jednym z zacumowanych statków, które fala wyrzuciła na ląd, miała przebywać księżniczka imieniem Gertruda. Niewiasta gorliwie się modliła i obiecała niebiosom, że jeśli przeżyje, to wzniesie kaplicę dziękczynną jako wotum dokładnie tam, gdzie wyjdzie na ląd. Gertruda przeżyła i dotrzymała słowa. Co ciekawe, legenda ta pochodzi ze źródeł pisanych datowanych na 1497 rok, a nie tylko przekazów ustnych.
Historycy mają jednak różne inne hipotezy. Dawniej panowało przekonanie, że kaplica powstała w czasach Eryka Pomorskiego. Niektórzy zakładają jednak, że budowla wzniesiona została w drugiej połowie XV wieku. My zostaniemy przy legendzie o księżniczce Gertrudzie - brzmi najciekawiej!






Park Króla Eryka
Po zwiedzeniu kościoła św. Gertrudy warto wybrać się na chwilę do Parku Króla Eryka, gdzie zainstalowano kilka tablic informacyjnych przybliżających postać władcy (na jednej podjęto się próby rekonstrukcji jego twarzy). W parku spędzimy zaledwie chwilę, ale będziemy mogli zobaczyć z bliższej odległości zabytkową wieżę ciśnień.

Kościół św. Jerzego
To jedna z trzech zabytkowych świątyń o średniowiecznym rodowodzie w centrum Darłowa. Był to kościół szpitalny, który wzniesiono w XV wieku - dlatego znajdował się na obrzeżach, poza murami miasta. Dawniej szpitale były bardziej przytułkami, gdzie trafiali trędowaci i ofiary innych chorób, dlatego obawiano się, że przebywając wewnątrz tłocznego miasta mogliby doprowadzić do epidemii. Obok kościoła stoi neogotycki budynek mieszkalny, wzniesiony oryginalnie jako szpital kilka wieków po założeniu kościoła.



Ławka Leopolda Tyrmanda i szlak turystyczny "śladami bohaterów Tyrmanda"
Na tyłach kościoła św. Jerzego stanęła ławeczka Leopolda Tyrmanda - pierwszy na świecie pomnik tego bardzo cenionego w Darłowie pisarza, który uwiecznił i rozsławił miasto w powieści "Siedem dalekich rejsów". Później powstał jeszcze film na jej kanwie o tytule "Naprawdę wczoraj", gdzie część scen kręcono właśnie w Darłowie.
Oprócz ławeczki w Darłowie i Darłówku zainstalowano jeszcze osiem niewielkich rzeźb (tworzących szlak turystyczny śladami bohaterów Tyrmanda), nawiązujących do książki oraz filmu - zobaczyć możemy m.in. mini rzeźbę zamku oraz kościoła św. Gertrudy, a także szkuner węglowy "Ragne" (zobaczycie go naprzeciwko latarni morskiej).




Latarnia morska w Darłówku
Przenosimy się już do części nadmorskiej, gdzie czeka na nas niewielka i wzniesiona z czerwonej cegły latarnia morska o wysokości całkowitej wynoszącej około 22 metry. Co ciekawe, od 2023 roku nie emituje ona już światła nawigacyjnego - tę zadanie otrzymała instalacja umieszczona na dachu apartamentowca Marina Royale, wzniesionego po drugiej stronie kanału.
Do pokonania jest 76 stopni, ale wejście na punkt widokowy na latarni nie wymaga większego wysiłku - wchodził z nami pięciolatek, który nawet się nie zmęczył. Ponieważ jednak latarnia nie jest wysoka, to nie oferuje też spektakularnych widoków - spojrzymy na plażę i najbliższą okolicę.






Most rozsuwany im. kpt. Witolda Huberta
Rzeka Wieprza rozdziela Darłówko na część wschodnią i zachodnią. Aby poruszać się między nimi, możemy skorzystać z mostu, który wyglądem przywodzi na myśl statek kosmiczny (ma zresztą przydomek UFO). Technologia w nim zastosowana jest także unikatowa - jest to jedyny w Polsce most rozsuwany i zdecydowanie warto zobaczyć go w akcji, gdy rozsuwa się w dwie strony.
Komunikatu o planowanym rozsunięciu nie sposób przegapić - jest to głośny sygnał i od razu wiadomo, że coś się dzieje. Jeśli będziesz na moście w momencie rozpoczęcia nadawania sygnału, nie panikuj i spokojnie dokończ spacer. Nic nie dzieje się automatycznie, a nad wszystkim czuwają osoby zatrudnione w sterowni. Jeśli już usłyszysz dźwięk, to nie wchodź na most i poczekaj - wszystko po rozsunięciu i przepuszczeniu statków dość szybko wraca do stanu początkowego.




Kładka widokowa i przyrodnicza
Wzdłuż plaży zachodniej w Darłówku, ponad wydmami utworzono drewnianą promenadę o długości 600 metrów, z dwoma platformami widokowymi. Dzięki szerokości zbliżonej do 2 metrów kładką mogą poruszać się wygodnie także rodzice z wózkami oraz osoby z ograniczoną mobilnością. Dla odwiedzających przygotowano dodatkowo kilka ławek. Z kładki można zejść na plażę w dwóch miejscach (na końcu i pośrodku), ale wymaga to niestety pokonania schodów - tylko wejście na kładkę od strony portu jest pozbawione barier architektonicznych. Najlepszy z punktów widokowych znajduje się na końcu trasy.
Kładka do gustu przypadnie zarówno osobom, które pragną obserwować dziką przyrodę wydm, jak tym, którzy szukają widoku na Bałtyk.




Spacer po falochronie wschodnim
Spacer deptakiem po wschodnim falochronie to punkt obowiązkowy podczas wizyty w Darłowie. Dawniej dla turystów dostępny był również falochron zachodni, ale obecnie ma tam miejsce spora przebudowa.

















