Walencja - zwiedzanie, zabytki oraz atrakcje turystyczne

Położona bezpośrednio nad Morzem Śródziemnym Walencja (hiszp. València) jest jednym z bardziej różnorodnych hiszpańskich miast. W trakcie naszej wizyty w tym mieście możemy natrafić na średniowieczne i gotyckie zabudowania, nowoczesne budowle jak kompleks nazywany Miastem Nauki i Sztuki oraz dziesiątki budynków wzniesionych w stylu walenckiego modernizmu (hiszp. modernisto valenciano). A wszystko to przeplatane jest rosnącymi na każdym kroku drzewami pomarańczy, które są jednym z symboli oraz chlubą całego regionu.

Walencja jest trzecim największym miastem w Hiszpanii (zaraz po Madrycie oraz Barcelonie) i może pochwalić się największym portem kontenerowym na całym Morzu Śródziemnym. W samym centrum Walencji trudno jednak odczuć fakt, że jest to miasto portowe. Lepszym określeniem była by prostu tętniąca życiem metropolia. Walencja, z wyjątkiem najbliższej okolicy katedry, nie wydaje się być też miastem nazbyt turystycznym.

Walencję wyróżnia także malownicze położenie. Z trzech stron miasto otaczają wzgórza, a od południa morze i długa oraz szeroka linia piaszczystych plaż.

!Widok na dzwonnicę Katedry w Walencji
Widok na dzwonnicę Katedry w Walencji

Nietoperz jako symbol miasta

Symbolem Walencji, który ozdabia górną część herbu i kojarzony jest jednoznacznie z tym miastem, jest nietoperz. Ten charakterystyczny nocny stwór został wpleciony m.in. w herby lokalnych klubów piłkarskich: Levante UD oraz Valencia CF. Nawet wzór z krzesełek na jednej z trybun stadionu Estadio Mestalla (gra na nim Valencia CF) układa się w kształt tego ślepego stworzenia. Spacerując po ulicach Walencji na pewno nie raz zauważymy nietoperza w różnych odsłonach - zwłaszcza na budynkach związanych bezpośrednio z historią miasta.

!Nietoperz - symbol miasta przy jednej z bram miejskich (Torres des Quart) w Walencji
Nietoperz - symbol miasta przy jednej z bram miejskich (Torres des Quart) w Walencji

Nietoperz wykorzystywany jest też marketingowo przez prywatne firmy działające w mieście. W aplikacji jednego z przewoźników ikona dojeżdżających samochodów wzorowana jest właśnie na tym latającym stworze.

Co ciekawe, w południowej Hiszpanii nietoperz nie jest wcale unikalnym dodatkiem do oficjalnego emblematu miasta. Skrzydlaty stwór stanowiący górną część herbu pojawiał się w miastach i królestwach wchodzących w skład Korony Aragonii (czyli znajdujących się pod panowaniem króla Aragonii). Od końca XVIII aż do początku XX wieku nietoperz ozdabiał herb Barcelony, a do dziś znajdziemy go w godle miasta Palma de Mallorca.

Dzisiejszy kształt skrzydlatego zwierzęcia nie budzi wątpliwości co do tego, że symbolizuje nietoperza. Zakłada się jednak, że dodatek ten wywodzi się od smoka, który według tradycji ozdabiał herb aragońskich królów.

Miejscowi mają też inną teorię na pojawienie się nietoperza w ich godle. Gdy Jakub I Zdobywca odbijał miasto z rąk Maurów, to nietoperz miał wylądować przed władcą, co odebrano jako symbol, a po rekonkwiście zdecydowano na wykorzystanie tego motywu w górnej części herbu.

Historia

Historia Walencji sięga 138 roku p.n.e., kiedy to rzymski konsul Decimus Junius Brutus Callaicus założył w miejscu historycznego centrum dzisiejszej metropolii (nieopodal rzeki Turia) niewielką osadę nazwaną Valentia. Pierwszymi osadnikami byli pochodzący z Kampanii weterani wojen hiszpańskich, które wybuchły w następstwie Powstania Luzytanów. Nie powinno nas więc zdziwić to, że etymologia nazwy Valentia związana jest bezpośrednio z łacińskim określeniem na słowo siła.

Położenie nowej osady nie było przypadkowe. W bliższej okolicy Rzymu brakowało wolnej ziemi, a Półwysep Iberyjski nie był jeszcze odpowiednio zabezpieczony przez rzymskie legiony. Valentia powstała w strategicznym miejscu pomiędzy miastami Tarraco (dzisiejsza Tarragona) oraz Carthago Nova (pol. Nowa Kartagina, dzisiejsze hiszpańskie miasto Kartagina).

Osada rozwijała się dynamicznie aż do 75 roku p.n.e., kiedy to miasto zostało zniszczone i opuszczone w efekcie walk pomiędzy Pompejuszem Wielkim a Sertoriuszem w trakcie rzymskiej wojny domowej. Pompejusz niszcząc doszczętnie miasto chciał jasno pokazać, że popieranie wrogów Republiki nie popłaca.

Valentia wróciła do łask pół wieku później za panowania cesarza Oktawiana Augusta już jako kolonia. Do II wieku miasto rozwinęło się do imponujących rozmiarów i było jednym z ważniejszych miejsc na mapie rzymskiego świata na obszarze Półwyspu Iberyjskiego. W kolonii wzniesiono m.in. forum, bazylikę, łaźnie oraz cyrk o długości 300 metrów i mogący pomieścić prawdopodobnie blisko 10 000 widzów. O wysokim statusie miasta świadczy także fakt, że wodę do miasta dostarczał akwedukt. Do dziś zachowały się pojedyncze ruiny i fragmenty tych antycznych zabudowań.

Powolne osłabienie Cesarstwa Rzymskiego w III wieku doprowadziło do wyludnienia całych dzielnic miasta, które straciło na znaczeniu. Około 270 roku infrastruktura publiczna była już w opłakanym stanie, a port przy rzece i wiele domostw po prostu opuszczono.

W 304 roku na obszarze historycznego centrum dzisiejszej Walencji Rzymianie zamęczyli Wincentego z Saragossy, który mimo tortur nie wyrzekł się swojej wiary. Urodzony pod koniec III wieku duchowny był prawdopodobnie: przypalany gorącym żelazem, obrywany ze skóry, krzyżowany, a jakby tego było mało, to połamano mu jeszcze kości. Według lokalnej tradycji Wincentego na ostatnie chwile życia wrzucono do lochu. Zadane rany były jednak tak duże, że chrześcijanin nie przeżył. W kolejnych wiekach w miejscu więzienia powstała wizygocka katedra. Święty Wincent jest dziś patronem miasta, a rokrocznie 22 stycznia obchodzone jest jego święto, które jest oficjalnym dniem wolnym od pracy.

Paradoksalnie śmierć Wincenta przysłużyła się miastu. W czasach wczesnego chrześcijaństwa miejsca męczeństwa były traktowane w sposób bardzo wyniosły - do grobów przybywali pątnicy, a wiele osób chciało zostać pochowanym w ich sąsiedztwie. Kościół w kolejnych wiekach wykorzystał brak przywództwa spowodowanego upadkiem rzymskiej administracji i przejął rolę zarządców Walencji. W VI wieku miasto znalazło się pod panowaniem Królestwa Wizygotów z siedzibą w Toledo. Wizygoci zostali jednak wyparci przez dążące od odbudowy potęgi Rzymu siły Cesarstwa Bizantyjskiego.

Aż do wypędzenia Cesarstwa Bizantyjskiego z Półwyspu Iberyjskiego przez Wizygotów w połowie VII wieku Walencja rozwijała się dynamicznie. Przez kolejne dziesięciolecia, aż do najazdu Maurów na Półwysep Iberyjski w 714 roku, miasto traciło na znaczenie.

Od VIII wieku większa część Półwyspu Iberyjskiego znalazła się pod panowaniem Arabów i nazywana była Al-Andalus. Dla Walencji, którą najeźdźcy nazwali Balansiya, nie był to wcale najgorszy okres. Chrześcijańskie świątynie zostały co prawda zamienione na meczety, ale same miasto rozbudowano i wzmocniono fortyfikacjami, a poza miastem powstały istniejące do dziś sztucznie nawadniane sady i pola uprawne (hiszp. huerta). Co warte wspomnienia - Arabowie przywieźli ze sobą do Europy nowe owoce (np. pomarańcze i cytryny), warzywa (m.in. bakłażany) czy chociażby ryż, który jest dziś podstawą słynnej paelli. Nie każdy zdaje sobie zresztą sprawę, że danie paella powstało właśnie w Walencji! Balansiya nie była najważniejszym z arabskich miast, ale w 1010 roku została niezależnym królestwem (taifą), a w kolejnych dekadach przyjęła wielu uciekinierów z Kordoby.

Chrześcijańscy władcy nie pogodzili się jednak ze straceniem obszaru dzisiejszej Hiszpanii oraz Portugalii, i przez kilka wieków krok po kroku odbijali sporne tereny. Okres ten w historii nazywany jest rekonkwistą. Po raz pierwszy siły katolickie wkroczyły do Walencji po dwuletnim oblężeniu 1094 roku, a przewodził nimi szlachetnie urodzony Rodrigo Diaz de Vivar, który nosił przydomek El Cid, co miało pochodzić od arabskiego słowa po Pan lub Władca. El Cid zmarł w 1099 roku, a już 3 lata później wojska chrześcijańskie opuściły miasto puszczając je wcześniej z dymem.

Ostateczna rekonkwista Walencji nastąpiła w 1238 roku. Król Aragonii Jakub I Zdobywca za jeden z celów swoich rządów postawił odbicie jak największej liczby miast oraz królestw z rąk niewiernych. Oblężenie rozpoczęto w kwietniu 1238 roku, a 28 września siły króla wkroczyły do miasta. Arabowie poddali się bez walki i blisko 50 000 mieszkańców opuściło swoje domostwa. W efekcie rekonkwisty powstało Królestwo Walencji, a tytuł pierwszego z królów otrzymał sam Jakub I. Pojedyncze pamiątki z tego okresu wystawione są w niewielkim muzeum historycznym w ratuszu.

Z powodu naprzemiennych wzlotów (rozwój branży tekstylnej, przyjęcie kolonistów z sąsiednich regionów) i upadków (epidemia nazywana Czarną Śmiercią, powstania i walki z Kastylią) przez pierwsze dwa stulecia rządów chrześcijańskich Walencja rozwijała się powoli acz równomiernie. Utrzymaniu jedności pomagał fakt, że mieszkańcy w każdej trudnej sytuacji potrafili szybko wskazać kozła ofiarnego - winni wszystkich złych rzeczy mieli być Arabowie, Żydzi lub wyznawcy obu tych religii. Mimo wszystko aż do założenia inkwizycji hiszpańskiej w 1480 roku wyznawcy trzech głównych religii żyli obok siebie (choć mieszkali w różnych dzielnicach).

Gwałtowny wzrost rozwoju miasta i całego regionu nastąpił w XV wieku, kiedy to Walencja stała się jednym z najważniejszych portów na Morzu Śródziemnym. Obecnie okres ten nazywany jest Walenckim Złotym Wiekiem. To właśnie wtedy powstał wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO budynek giełdy jedwabiu Lonja de la Seda, a walencki port był jednym z głównych punktów łączących Genuę i Wenecję z Antwerpią i Brugią. W tym czasie wielu możnych kupców z całej Europy zamieszkało lub miało przedstawicielstwa w Królestwie Walencji.

Najlepszy czas dla miasta zakończył się wraz z podbojem Ameryki w XVI wieku. Beneficjentem okresu wielkich odkryć była Sewilla, która otrzymała monopol na handel transatlantycki, a znajdująca się dużo dalej od Atlantyku Walencja zaczęła tracić na znaczeniu. W rozwoju nie pomogła też wymierzona w wyższe warstwy społeczne i wywodzącego się z dynastii Habsburgów Karola V wojna domowa z początku XVI wieku, którą wznieśli członkowie gildii i bractw nazywanych po katalońsku Germanies. Powstańcy pragnęli uzyskania autonomii podobnej do niewielkich republik i państw istniejących na obszarze dzisiejszych Włoch, ale mimo początkowych sukcesów zostali brutalnie stłumieni.

Spowolnienie gospodarcze nie wpłynęło za to na rozwój kulturalny Walencji. W 1499 roku założono uniwersytet, a w XVI wieku w mieście funkcjonowały już drukarnie oraz działało kilkadziesiąt sklepów sprzedające drukowane materiały. W XVII wieku do regionu zawitał kryzys ekonomiczny, a w 1648 roku mieszkańców zdziesiątkowała epidemia dżumy. Podczas wojny o sukcesje hiszpańską na początku XVIII wieku Walencja stanęła po stronie cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego Karola. Siły sprzymierzone z wywodzącym się z dynastii Habsburgów władcą ostatecznie zostały przepędzone, a zwycięski FIlip V z rodu Burbonów zdecydował o odebraniu Królestwu Walencji wszystkich specjalnych praw oraz wolności.

Mimo wielu zawirowań w XVIII wieku Walencja wciąż się rozwijała, na co wpływ miał przemysł włókienniczy i produkcja jedwabiu. Walenccy intelektualiści brali także czynny udział w kształtowaniu nowych idei w czasie Oświecenia.

Początek XIX wieku to czas wojen napoleońskich. Wojska francuskie już w 1808 roku po raz pierwszy próbowały bez powodzenia zdobyć miasto. Ostatecznie udało im się to dopiero 8 stycznia 1812 roku i to po kilkumiesięcznym oblężeniu. Niestety, w 1811 roku mieszkańcy Walencji przerażeni wizją wkroczenia do miasta sił francuskich zburzyli Pałac Królewski, który od XI wieku (początkowo jako letnia rezydencja władców arabskich) służył władającym królestwem. Obecnie w miejscu pałacu znajdziemy Ogród Królewski (hiszp. Jardines del Real), w którym próżno jednak szukać śladów po dawnej rezydencji. Aż trudno uwierzyć, że z pałacu składającego się z kilku wież i dziesiątek pokojów pozostało zaledwie kilka fundamentów…

Francuzi przebywali w Walencji zaledwie półtora roku i po porażce w bitwie w mieście Vitoria musieli pośpiesznie opuścić Hiszpanie. W tym czasie Walencja dzierżyła jednak funkcje stolicy kraju, a wszystkie zwyczaje i prawa lokalnych mieszkańców były szanowane.

XIX wiek to również transformacja Walencji w miasto przemysłowe. W fabrykach zaczęto wykorzystywać maszyny parowe, a do miasta doprowadzono linię kolejową. W 1865 roku zdecydowano o rozebraniu murów otaczających dawne centrum, dzięki czemu można było rozszerzyć miasto w stronę morza. Z dawnych fortyfikacji zachowały się jedynie bramy (dwie w stanie dobrym, jedna w formie fundamentów). Rozwój Walencji w XIX wieku najłatwiej uświadomić sobie wzrostem liczby ludności - z 50 000 w roku 1800 do 215 000 sto lat później.

XX wiek, aż do wybuchu I wojny światowej, to dla Walencji okres ciągłego rozwoju. W mieście wznoszono niekonwencjonalne budynki w stylu walenckiego modernizmu, a w 1909 roku zorganizowano nawet wystawę regionalną w istniejącym do dziś Pałacu Wystawowym (kat. Palau de l’Exposició). I choć walencki modernizm nie jest tak imponujący jak ten barceloński, to ilość i różnorodność odważnych projektów potrafi budzić podziw do dziś.

Powojenną nadzieją na lepsze czasy było utworzenie Drugiej Republiki Hiszpańskiej w 1931 roku. Nie potrwało to jednak zbyt długo. W 1936 roku generał Franco wywołał powstanie, które rozpoczęło wieloletnią i krwawą wojnę domową. 7 listopada 1936 roku zdecydowano o przeniesieniu stolicy z bombardowanego Madrytu do Walencji, w efekcie czego miasto stało się jednym z głównych celów wojskowej junty. Do dziś spacerując po uliczkach starego miasta raz po raz natrafimy na tablice informacyjne, które przedstawiają jak dany obszar miasta wyglądał po bombardowaniach. Stolicę republiki przeniesiono po raz kolejny niecały rok później, tym razem do Barcelony. Walencja przed wojskami generała Franco skapitulowała dopiero 30 marca 1939 roku, czyli jeden dzień przed oficjalnym zakończeniem wojny domowej.

Duży wpływ na dzisiejszy kształt miasta miała wielka powódź rzeki Turia w 1957 roku. W jej następstwie po kilku latach zdecydowano o zmianie biegu rzeki, która miała omijać miasto. Prace budowlane rozpoczęto w 1964 roku i trwały 9 lat. Na szczęście nie wprowadzono w życie pierwotnego planu zagospodarowania odzyskanych terenów, który mówił o wytyczeniu drogi z portu na lotnisko oraz o całkowitej zabudowie dawnego koryta rzeki. Dzięki naciskom lokalnej społeczności stworzono wielokilometrowy park służący mieszkańcom do dziś.

Ostatnie dekady to ciągły rozwój Walencji, czego najbardziej jaskrawym przykładem są prężnie działający port oraz nowoczesny kompleks nazywany Miastem Nauki i Sztuki (hiszp. Ciutat de les Arts i les Ciències).

Jak zwiedzać Walencję? [aktualizacja kwiecień 2019]

Walenckie historyczne stare miasto (hiszp. Ciulat Vella) oraz najbliższa okolica spokojnie nadają się do zwiedzania pieszego. Tym bardziej, że miasto jest płaskie i nie wymaga od nas naprzemiennego wdrapywania się w górę lub w dół. Chcąc jednak dostać się dalej - np. do Miasta Nauki i Sztuki (hiszp. Ciudad de las Artes y las Ciencias) lub na plaże, wygodniej jest skorzystać ze sprawnie działającej komunikacji publicznej.

Spacerując po Walencji raz po raz natrafimy na tablicę informacyjne w języku angielskim. Nie są to jednak typowe materiały turystyczne - a opisy przedstawiające historię miasta w czasie hiszpańskiej wojny domowej, kiedy to Walencja była jednym z najważniejszych twierdz wojsk republikańskich.

Komunikacja miejska w Walencji

Z perspektywy turysty najlepszym środkiem transportu są autobusy, które kursują po historycznym starym mieście. W Walencji działają również metro oraz tramwaje, które obsługiwane są już przez inną spółkę. Metro przydatne jest w przypadku wygodnego dojazdu z lotniska lub w sytuacji, gdy znaleźliśmy nocleg dalej od centrum. Tramwaje mogą być przydatne przy dojeździe do plaży, ale z historycznego centrum nad morze dojedziemy też autobusem.

Więcej: Komunikacja miejska w Walencji - metro, autobusy oraz informacje praktyczne.

Język walencki

Na pierwszy rzut oka podział administracyjny Hiszpanii zbliżony jest do tego znanego z Polski. Kraj podzielony jest na 50 prowincji, które połączone są we wspólnoty autonomiczne (hiszp. Comunidades Autónomas, odpowiedniki naszych województw). Hiszpańskie wspólnoty autonomiczne posiadają jednak o wiele większy zakres autonomii i wolności w samodzielnym definiowaniu części praw, w tym możliwość określenia drugiego języka urzędowego.

Wspólnota Walencka (w skład której wchodzą prowincje: Alicante, Castellón oraz Walencja) jako drugi język urzędowy posiada język walencki, który wywodzi się bezpośrednio z języka katalońskiego i uważany jest za jego dialekt.

W muzeach publicznych oraz w urzędach spotkamy się często z tym, że opisy czy informacje dostępne są w dwóch językach: hiszpańskim oraz walenckim (katalońskim). Dotyczy to także stron internetowych obiektów finansowanych przez władze publiczne. Niestety, w niektórych muzeach opisy będą tylko po hiszpańsku i walencku, bez dodatkowego tłumaczenia na angielski.

Kiedy najlepiej odwiedzić Walencję?

Wybór najlepszego miesiąca na odwiedziny Walencji jest ściśle związany z celem naszego wyjazdu. Jeśli zależy nam na gwarancji pogody oraz plażowaniu, to trudno o lepszy czas niż wakacje: średnie temperatury w lipcu i sierpniu dochodzą do niemal 30℃. Zaletą Walencji, w porównaniu do chociażby Sewilli, jest bliskość do morza - dzięki czemu upały są troszeczkę łatwiejsze do przeżycia.

Turyści celujący w bardziej aktywne zwiedzanie mogą jednak nie czuć się wtedy komfortowo, a długie spacery w trakcie trwania największych upałów nie dla każdego będą przyjemnością. Czytelnicy nastawiający się głównie na zwiedzanie powinni rozważyć wizytę w kwietniu, maju lub wrześniu.

Innym dobrym miesiącem na odwiedziny Walencji jest marzec. Jest wtedy dużo cieplej niż w Polsce, a od 1 do 19 marca obchodzone jest święto Fallas (pol. Święto Ognia, kat. Falles). W trakcie trwania festiwalu w całej Walencji organizowane są różne imprezy, ale najważniejsza część obchodów zaczyna się 15 marca wieczorem i trwa aż do 19 marca. To właśnie wtedy na ulicę wychodzą parady i jest naprawdę kolorowo.

Każdego dnia przez cały okres trwania festiwalu na placu przed ratuszem (Plaza del Ayuntamiento) w połowie dnia (w 2019 roku o 14:00) organizowany jest pokaz fajerwerków, a huk wystrzałów jest dobrze słyszalny jest w całym mieście!

Święto Fallas zostało docenione przez organizację UNESCO, która w 2016 roku wpisała je na listę światowego dziedzictwa kulturowego.

Ile czasu poświęcić na zwiedzanie Walencji?

Walencja jest jednym z tych miast, które nadają się zarówno na krótki wypad weekendowy, jak i na dłuższy kilkudniowy pobyt. Naszym zdaniem turyści zainteresowani historią oraz architekturą mogą atrakcjami wypełnić sobie nawet 4- czy 5-dniowy wyjazd.

Na same odwiedziny w oceanarium oraz spacer po Mieście Nauki i Sztuki warto przeznaczyć przynajmniej pół dnia. Walenckie plażę oddalone są od centrum o około 6 kilometrów, więc chcąc odpocząć nad morzem powinniśmy liczyć się z potrzebą około 40-minutowego dojazdu. Można więc bez większej przesady założyć, że jeden dzień zajmie nam kombinacja: Miasto Nauki i Sztuki oraz plaża i część nadmorska.

Trudniej jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie ile czasu poświęcić na centrum miasta. Walencja może pochwalić się dużą liczbą muzeów oraz zabytków, ale są one dość jednorodne i skupiają się na historii miasta oraz lokalnej sztuce. Część turystów zamiast odwiedzać muzea będzie wolała poszukać przykładów lokalnego modernizmu podczas spaceru po dzielnicy Eixample lub pokręcić się po wypełnionym sztuką uliczną i zaniedbanymi budynkami obszarze El Carmen.

Wydaje się nam jednak, że minimalny rozsądny czas na zwiedzenie samego centrum to 2 dni. W tym czasie powinniśmy odwiedzić najważniejsze zabytki (m.in. katedra, dawny budynek giełdy jedwabiu) oraz pospacerować po najważniejszych obszarach centrum.

Karta turystyczna València Tourist Card

Turyści planujący korzystać z komunikacji publicznej oraz odwiedzić większą ilość atrakcji mogą rozważyć zakup karty turystycznej València Tourist Card. Występuje ona w trzech wariantach: 24-godzinnym, 48-godzinnym i 72-godzinnym. Karta jest aktywna przez określoną liczbę godzin od momentu pierwszego użycia.

W ramach València Tourist Card możemy korzystać z autobusów, tramwajów oraz metra (dotyczy również dojazdu z lotniska i na lotnisko). Oprócz tego możemy za darmo odwiedzić muzea i atrakcje zarządzane przez miasto, np. wpisany na listę UNESCO dawny budynek giełdy Lonja de Seda czy muzeum archeologiczne.

Do pozostałych atrakcji, takich jak katedra, otrzymamy niewielką zniżkę. Warto pamiętać, że karta València Tourist Card nie jest złotym środkiem na tanie zwiedzanie. Pozwala za to na niewielkie oszczędności turystom, którzy chcą codziennie korzystać z komunikacji publicznej i planują odwiedzić większą ilość atrakcji.

Kartę València Tourist Card najlepiej kupić online na oficjalnej stronie i odebrać za darmo w punkcie informacji na lotnisku. Dzięki temu otrzymamy 10% upust. Jeśli korzystamy z karty w stylu Revolut, to nie zapłacimy dodatkowych opłat za płatność w walucie obcej.

Planując zakup karty turystycznej i odwiedziny w Mieście Nauki i Sztuki (oceanarium i muzeum) warto sprawdzać oferty na tej stronie. Czasami dostępny jest pakiet łączony tańszy o 14% niż karta oraz bilety kupowane na miejscu.

Trzydniowy bilet łączony do muzeów i atrakcji zarządzanych przez miasto

Ceny biletów do zabytków i muzeów zarządzanych przez miasto są stałe i wynoszą 2€. Co więcej, planując odwiedzenie więcej niż 3 publicznych atrakcji możemy zakupić specjalny bilet trzydniowy za 6€, który umożliwia wejście do wszystkich miejsc zarządzanych przez władze miejskie.

Wśród atrakcji zarządzanych przez miasto są m.in.: giełda Lonja de la Seda, bramy Torres de Serranos oraz Torres de Quart, stanowisko archeologiczne krypty Świętego Wincenta (Cripta Arqueològica de la Presó de Sant Vicent) czy Muzeum Historii Walencji.

Bilet czasowy zakupimy w każdym z muzeów.

Punkty informacji turystycznej

W samej Walencji oraz na lotnisku działa kilka oficjalnych punktów informacji turystycznej. Najważniejszy z nich mieści się w budynku ratusza. Pamiętajmy, że zanim ustawimy się w kolejce powinniśmy pobrać bilecik.

Dokładne adresy oraz godziny otwarcia punktów informacji można znaleźć na tej stronie.

Godziny i dni otwarcia

Większość walenckich muzeów jest zamknięta w poniedziałki. W niedziele część atrakcji ma skrócone godziny działania. W pozostałe dni niektóre z placówek kulturalnych potrafią być za to otwarte dłużej - np. Muzeum Historii Walencji czynne jest do 19:00, a Muzeum Sztuk Pięknych działa od wtorku do niedzieli aż do 20:00.

Lokale gastronomiczne oraz restauracje są często zamykane po lunchu i otwierane dopiero pod wieczór. Jeśli wypatrzyliśmy sobie konkretne miejsce to warto wcześniej dobrze sprawdzić godziny otwarcia.

W przypadku części małych sklepów i niektórych firm wciąż przestrzegana jest siesta, czyli czas na drzemkę od około 13:00 do 16:00, kiedy wiele punktów jest zamykanych.

Kuchnia walencka - ojczyzna paelli, orxata oraz inne potrawy lub napoje

Tak jak wspomnieliśmy już w części historycznej naszego artykułu - Walencja jest ojczyzną paelli, czyli jednej z najbardziej znanych hiszpańskich potraw. Lokalna odmiana tego dania różni się jednak od paelli znanej z większości hiszpańskich miast, ponieważ oryginalna wersja walencka (hiszp. paella valenciana) nie zawiera w sobie żadnych owoców morza. Pierwsza paella była daniem ludzi pracy oraz farmerów, którzy do ryżu dodawali warzywa (w tym przede wszystkim fasolę) oraz wszystkie dostępne mięsa - w tym kurczaka oraz królika.

Walencka paella jest daniem dość prostym i jednocześnie specyficznym w smaku, więc nie każdemu przypadnie do gustu. Jeśli nie przekonują nas mięsne składniki bądź fasola, to w każdej restauracji serwującej paellę dostaniemy też wersje z owocami morza.

!Paella walencka (paella valenciana) w La Ruia w Walencji
Paella walencka (paella valenciana) w La Ruia w Walencji

Innym lokalnym przysmakiem jest napój orxata (lub po hiszpańsku horchata), który wytwarzany jest na bazie migdałów ziemnych. Orxata serwowana jest w dziesiątkach kawiarni i lokali w całym mieście, a główną różnicą w smaku jest poziom słodkości. Napój ten najczęściej serwowany jest z podłużnymi ciastkami nazywanymi fartons.

Więcej informacji o walenckiej kuchni znajdziecie w naszym artykule: Co zjeść w Walencji? Paella, tapas, orxata, słodkie wypieki oraz przykładowe lokale. Wspomnieliśmy tam też o kilku polecanych przez nas miejscach.

Zwiedzanie Walencji

Walencja podzielona jest na 19 dystryktów, z których każdy dzieli się dalej na dzielnice. Przeważająca większość walenckich atrakcji znajduje się na obszarze dystryktu Stare Miasto (hiszp. Ciutat Vella), którego granice wyznacza linia nieistniejących już murów miejskich z XIV wieku.

Mniej więcej w połowie dystryktu (patrząc od północy na południe) znajduje się katedra, której najbliższa okolica już od starożytności była wykorzystywana przez władze publiczne i religijne.

Stare Miasto możemy podzielić na dwie części. Na północ od katedry rozciąga się dzielnica El Carmen, najstarsza część miasta, która wyróżnia się wąskimi uliczkami i historyczną zabudową. Dekady temu był to najbardziej zaniedbany obszar Walencji, który ostatnimi czasy stał się jednak jedną z najmodniejszych części miasta.

Obszar na południe od katedry jest już bardziej różnorodny architektonicznie. Znajdziemy tam zarówno najstarsze miejskie zabytki, jak i przebudowane ulice oraz przykłady modernistycznych budynków wzniesionych w ostatnim stuleciu.

Od południa ze Starym Miastem graniczy dystrykt Eixample. Nazwa ta powinna brzmieć znajomo dla czytelników, którzy odwiedzili już wcześniej Barcelonę. Słowo eixample po katalońsku oznacza rozszerzenie, co doskonale oddaje naturę tego miejsca. Po zburzeniu murów miejskich w XIX wieku Walencję rozbudowano właśnie na południe, i to tam w XX wieku powstały zabudowania w stylu walenckiego modernizmu (hiszp. modernismo valenciano), który charakteryzował się dużą odwagą oraz wykorzystaniem różnorodnych dodatków: ceramiki, szkła czy żelaza (np. lampy przylegające bezpośrednio do budynków czy bogato zdobione balkony).

Innym z obszarów wartych uwagi jest nadmorski El Cabanyal, w którym do dziś możemy poczuć autentyczny klimat miasteczka rybackiego. Po spacerze po El Cabanyal możemy udać się na piaszczystą plażę i odpocząć nad Morzem Śródziemnym.

Dworzec Estació del Nord, arena walk byków i okoliczna zabudowa

Jednym z najważniejszych symboli XX-wiecznej przebudowy Walencji jest Dworzec Północny (hiszp. Estació del Nord), który wzniesiono w latach 1906-1917. Budynek ten może bez kompleksów pretendować do tytułu najpiękniejszego dworca kolejowego w Europie lub przynajmniej do miana jednego z najbardziej kolorowych. Na fasadzie bez problemu wypatrzymy dziesiątki pomarańczy będących jednym z symboli miasta.

Architektura budynku jest modernistyczna, ale różni się od innych walenckich projektów i zawiera w sobie elementy wiedeńskiej secesji. Nawet jeśli nie przyjeżdżamy do Walencji pociągiem to warto znaleźć chwilę i zajrzeć do dworcowego lobby, które może pochwalić się oryginalnymi dekoracjami z drewna, szkła, ceramiki (kolorowych płytek) oraz metalu. Część odwiedzających wchodząc do środka zwraca uwagę jedynie na drewniane budki kasowe, ale nie przegapmy też lamp oraz zegara.

Największym skarbem dworca jest jednak pomieszczenie znajdujące się zaraz na prawo od wejścia, w którym duże fragmenty ściany pokryto malowidłami naturalistycznymi namalowanymi na płytkach azulejo. W środku zobaczymy też niewielką wystawę dekoracji zdobiących dawniej główną fasadę budynku.

!Ozdobne pomieszczenie dworca w Walencji
Ozdobne pomieszczenie dworca w Walencji

Tuż obok dworca stoi neoklasyczna arena walk byków (hiszp. Plaza de Toros de Valencia), którą wybudowano w połowie XIX wieku i która może pomieścić nawet 12 000 widzów. Turyści zainteresowani tradycją korridy mogą wybrać się na wycieczkę z przewodnikiem i zwiedzić arenę.

Będąc już w okolicy dworca warto odejść kawałek na południe i zobaczyć jeden z najbardziej charakterystycznych projektów walenckiego modernizmu: Casa Judía (adres: Carrer de Castelló 20). Ten wzniesiony w 1930 roku dom jest czasami nazywany Casa de Guardiola na część twórcy projektu - architekta Juana Guardioli. Guardiola projektując fasadę wykazał się wielką odwagą i dzięki zastosowaniu pełnej palety kolorów stworzył projekt wybijający się ponad przeciętność, który nawet po blisko 100 latach potrafi zaszokować.

Potoczna nazwa budynku, czyli Dom Żydowski, nie jest przypadkowa. Nad głównym wejściem umieszczono Gwiazdę Dawida, a zamawiającym był José Salom, którego nazwisko wskazuje na hebrajskie pochodzenie.

Plac Ratuszowy (Plaça de l’Ajuntament)

Ruszając z dworca na północ w mniej niż pięć minut dojdziemy do jednego z najważniejszych miejskich placów, Placu Ratuszowego (hiszp. Plaça de l’Ajuntament), przy którym stoją dwie ważne miejskie budowle: ratusz (hiszp. Ajuntament de València) oraz główny urząd pocztowy (hiszp. Edificio de Correos). W budynku ratusza (na prawo od głównego wejścia) działa punkt informacji turystycznej.

Plac pełni istotną funkcje w życiu Walencji. Rokrocznie organizowane są na nim oficjalne imprezy oraz wydarzenia (w tym pokazy fajerwerków w trakcie święta fallas), ale w pozostałe dni w roku miejsce to jest zdominowane przez natężony ruch samochodowy.

Po wschodniej stronie placu stoi budynek ratusza (hiszp. Ajuntament de València) z charakterystyczną wysoką wieżą zegarową. Siedziba miejskiego magistratu powstawała w dwóch etapach. Najstarsza neoklasyczna część budynku datowana jest na połowę XVIII wieku i początkowo działał tu Królewski Dom Nauki (hiszp. Casa de la Enseñanza) założony pod auspicjami walenckiego biskupa. Gmach funkcje ratusza pełni od 1860 roku. Dawne sale szkolne nie odpowiadały jednak potrzebom urzędu reprezentującego miasto, więc w latach 20. i 30. XX wieku budowlę znacznie przebudowane w stylu neobarokowym.

Ratusz możemy zwiedzić samodzielnie (i za darmo) od poniedziałku do piątku od 8:00 do 15:00. [aktualizacja kwiecień 2019] W środku przejdziemy się po najważniejszych salach ratuszowych (z których część może być niedostępna z powodu oficjalnych spotkań lub delegacji), wyjdziemy na balkon i odwiedzimy Muzeum Historyczne.

Wizyta w Muzeum Historycznym może być nie lada gratką dla turystów zainteresowanych średniowieczną historią Walencji oraz Półwyspu Iberyjskiego. Na czterech salach wystawiono tu wiele drogocennych artefaktów będących w posiadaniu miasta, w tym eksponatów z podboju Jakuba I Zdobywcy (miecz władcy oraz baner, który wywiesili prawdopodobnie Maurowie poddając miasto). Pośród innych eksponatów zobaczymy m.in. klucze do miasta, a także pozostałości z nieistniejącego już starego ratusza oraz z kaplic będących dawniej częścią Domu Nauki.

Jedna z sal muzealnych, Sala de los Fueros, wyróżnia się drewnianym sufitem oraz malowidłami przedstawiającymi ośmiu historycznych władców Walencji. Nazwa sali nawiązuje do jednej z kopii księgi praw Królestwa Walencji (nazywanej Furs de València), którą ustawiono w samym środku pomieszczenia.

Chcąc spojrzeć na ratusz z góry możemy wybrać się na punkt widokowy Ateneo - Ateneo Sky Bar Restaurant, o którym więcej napisaliśmy w artykule Punkty widokowe Walencji.

!Walencja - widok z tarasu baru Ateneo
Walencja - widok z tarasu baru Ateneo

Nad zachodnią stroną placu dominuje główny gmach poczty projektu Miguela Ángel Navarro, który wybudowano w latach 1915-1923. Na szczycie monumentalnego budynku projektant usadowił wysoką metalową wieżę, do której prowadzą spiralne schody (niestety, nie można na nią wejść!).

Będąc na miejscu nie zapomnijmy zajrzeć do środka. Główne pomieszczenie zamyka szklano-metalowa kopuła, która jest jednym z najwspanialszych symboli walenckiego modernizmu. Na samym środku szklanej kopuły bez problemu wypatrzymy olbrzymi herb Walencji, a cały okrąg otoczony jest niewielkimi herbami reprezentującymi wszystkie hiszpańskie prowincje.

Niedaleko Plaça de l’Ajuntament zobaczymy jeszcze jeden charakterystyczny budynek - siedzibę Banku Walencji (hiszp. Banco De Valencia, adres: Carrer del Pintor Sorolla 2) z 1942 roku. Ten charakterystyczny wąski budynek wyróżnia się bogatym zdobnictwem oraz wzorami z płytek azulejo na górnej części fasady.

Walencki modernizm, czyli secesja w lokalnej odmianie

Koniec XIX i początek XX wieku przypadł w Europie na rozkwit secesji (nazywanej też Art Nouveau), czyli stylu w architekturze, który dążył do odejścia od tradycyjnych form na rzecz projektów bardziej abstrakcyjnych i awangardowych. W każdym z europejskich krajów ruch ten poszedł w trochę inną stronę. W przypadku Hiszpanii na pewno wielu czytelników słyszało o katalońskim modernizmie, którego głównymi przedstawicielami byli Antoni Gaudí oraz Lluís Domènech i Montaner. Ich projekty znane są na całym świecie i wyróżniają się wielką odwagą oraz motywami naturalistycznymi. Nie każdy zdaje sobie jednak sprawę, że Walencja nie odstawała aż tak bardzo od stolicy Katalonii.

W połowie XIX wieku władze miasta podjęły decyzje o rozebraniu murów obronnych i rozbudowie miasta na południe od historycznego starego miasta. Nową dzielnicę nazwano Eixample, co po walencku/katalońsku oznacza po prostu rozszerzenie.

Rozkwit Eixample przypadł na przełom XIX i XX wieku, kiedy powstało wiele budynków w nowym secesyjnym stylu, który obecnie nazywany jest walenckim modernizmem (hiszp. modernisto valenciano). Mimo że w Walencji nie znajdziemy tak epokowych dzieł jak te Gaudiego, to spacerując po dzielnicy Eixample i południowej części historycznego starego miasta natrafimy na wiele przykładów odważnej i wartej uwagi architektury z tamtego okresu. Zaczynając od metalowych i żelaznych bram, lamp czy zdobień, a na kolorowych i zdobionych fasadach budynków mieszkalnych kończąc.

W poszukiwaniu przykładów walenckiego modernizmu możemy przespacerować się dwoma ulicami: szeroką i ruchliwą Gran Via del Marqués del Túria oraz równoległą do niej i bardziej kameralną Carrer de Cirilo Amorós.

Przy pierwszej z nich warto zwrócić uwagę na budynek Casa Ortega (adres: Gran Vía Marqués del Turia 9), który charakteryzuje się telamonami przytrzymującymi centralny balkon oraz naturalistycznymi motywami. Inną z budowli wartych uwagi jest Edificio Chapa (adres: Gran Vía Marqués del Turia 63, 65 i 67). Nie jest to jednolity projekt, a bardziej grupa połączonych budynków, nad którymi pracowało kilku architektów.

Symbolem ulicy Carrer de Cirilo Amorós jest z kolei dawne kryte targowisko Colón (hiszp. Mercado de Colón), w którym działają dziś różnorodne kawiarnie oraz restauracje. Możemy tu na przykład spróbować organicznej orxaty (bez dodatku cukru).

Dwupiętrowa budowla powstała w latach 1914-1916 według projektu Francisco Mory Berenguera i bez wątpienia jest jednym z najznamienitszych przykładów lokalnego modernizmu. Już z oddali w oczy rzuca się kolorowa fasada z motywami warzyw i owoców. Wchodząc do środka możemy odnieść dziwne wrażenie, że niektóre z rozwiązań gdzieś już widzieliśmy. I intuicja nie będzie nas mylić - architekt studiował w Barcelonie i nawet na mało wprawne oko widać, że duży wpływ na jego twórczość wywarły projekty Gaudíego i innych katalońskich mistrzów.

Ruszając ulicą Carrer de Cirilo Amorós na zachód miniemy jeszcze kilka budynków z charakterystycznymi fasadami.

Inne z ciekawych przykładów architektury walenckiego modernizmu porozrzucane są nierównomiernie po dzielnicy Eixample oraz po południowej części starego miasta. O części z nich (m.in. Casa Judía, główny gmach poczty) wspomnieliśmy już wcześniej, a o innych (targowisko Mercado Central) napiszemy w dalszej części artykułu.

Kilka innych przykładów walenckiej secesji:

  • Budynek Smoków (hiszp. Edificio de los Dragones, adres: Carrer de Sorní 4), który swoją nazwę zawdzięcza postaci niewielkiego smoka umieszczonej na samym środku frontu budynku,
  • Casa Punt de Ganxo (adres: Plaça de l'Almoina 4) - budynek stojący przy samej katedrze, który przyciąga wzrok ornamentalnym czerwonym wzorem na fasadzie,
  • Edificio Gómez I (adres: Carrer de la Pau 31) - fasada projektu Francisco Mory Berenguera wyróżnia się swoją prostotą. Autor wzorował się delikatnie na barcelońskim budynku Casa Calvet autorstwa Gaudíego, choć całość nawiązuje stylem do francuskiego Art Nouveau,
  • Edificio Gómez II (adres: Carrer de les Comèdies 59) - kolejny budynek zaprojektowany przez Morę Berenguera, który charakteryzuje się jednak większym bogactwem zdobień. Szczególnie warte uwagi są dekoracyjne reliefy w górnej części okien.

Pałac Markiza de Dos Aguas z najpiękniejszym portalem w całej Walencji

Za jeden z najpiękniejszych (a może i najpiękniejszy) z walenckich pałaców uchodzi dawna rezydencja markizów de Dos Aquas (hiszp. Palacio del Marqués de Dos Agüas), gdzie obecnie działa Muzeum Ceramiki oraz Sztuki Dekoracyjnej.

Budynek wzniesiono w XV wieku w stylu gotyckim, lecz jego obecny kształt jest efektem gruntownej przebudowy oraz renowacji w XVIII wieku w stylu rokoko. Efektem prac są m.in.: pokryta różnorodnymi dodatkami stiukowymi fasada, ozdobne ramy okienne oraz przepiękny monumentalny portal, który stał się symbolem pałacu, o czym najdobitniej świadczą gromadzące się przed drzwiami dziesiątki turystów.

!Budynek Muzeum Ceramiki oraz Sztuki Dekoracyjnej w Walencji
Budynek Muzeum Ceramiki oraz Sztuki Dekoracyjnej w Walencji

Wykonany w stylu płaskorzeźby portal charakteryzuje się się dwoma męskimi oraz lekko schylonymi telamonami po prawej i lewej stronie drzwi, które symbolizują dwie rzeki: Júcar i Turia. Nad całością góruje Najświętsza Maryja Panna Różańcowa naturalnej wielkości. Ilość pozostałych nawiązań oraz szczegółów na reliefie jest zresztą tak duża, że trzeba by poświęcić nawet kilkanaście minut, żeby wszystkie je wyłuskać.

W pałacowych pomieszczeniach działa dziś Muzeum Ceramiki oraz Sztuki Dekoracyjnej. Nazwa ta nie do końca oddaje jednak istotę tego miejsca. Trasa zwiedzania prowadzi przez parter z wystawą powozów oraz pierwsze i drugie piętro. Zwiedzając pierwsze piętro przejdziemy przez piękne apartamenty pałacowe, w których wyroby z ceramiki czy porcelana wydają się jakby dodatkiem do całości. W tej części kompleksu zobaczymy m.in. bogato zdobiony Pokój Chiński z wazami, jadalnie z XVIII i XIX-wieczną zastawą, niewielkie neobizantyjskie oratorium czy majestatyczny Czerwony Pokój nazwany tak po kolorze ścian.

Typowe muzeum znajdziemy dopiero na drugim piętrze, gdzie wystawiono różnorodne wytwory z ceramiki oraz z płytek azulejo z różnych okresów z historii miasta: od czasów arabskich, przez chrześcijańskie wyroby z okresu po rekonkwiście aż do bardziej współczesne prace z XX-wieku. Szczególnie warte wzmianki są liczne zbiory kolorowych talerzy oraz płytek wyprodukowane w XIX-wiecznej Walencji.

Na samym końcu trasy zwiedzania drugiego piętra, już po wyjściu z ostatniego pomieszczenia, stoi niepozorna gablota z ceramiką ozdobioną przez słynnego Pablo Picasso.

!Muzeum Ceramiki oraz Sztuki Dekoracyjnej w Walencji - ekspozycja z talerzami Pablo Picasso
Muzeum Ceramiki oraz Sztuki Dekoracyjnej w Walencji - ekspozycja z talerzami Pablo Picasso

Na zwiedzenie całego pałacu potrzebujemy około godziny. W pomieszczeniach wystawione są tablice opisowe w języku angielskim. Niestety, przy wielu pojedynczych eksponatach na drugim piętrze brakowało angielskich tłumaczeń. [stan na marzec 2019]

Nawet jeśli nie planujemy odwiedzać muzeum to zdecydowanie warto zobaczyć zewnętrzną część pałacu oraz rokokowy portal. Będąc już na miejscu możemy zajrzeć do pałacowego przedsionka (z kasą biletową), gdzie również zobaczymy rzeźby oraz dekoracje..

Kościół i Kolegium Bożego Ciała oraz historyczna siedziba uniwersytetu

Przy placu Plaza del Colegio del Patriarca stoją dwa znaczące budynki w historii Walencji: pierwsza siedziba lokalnego uniwersytetu oraz masywny kompleks pw. Bożego Ciała (hiszp. Real Colegio Seminario del Corpus Christ, nazywany także del Patriarca), w murach którego funkcjonowały dawniej kolegium oraz seminarium duchowne. Obie z budowli powstały w stylu renesansowym i charakteryzują się typową architekturą z tego okresu.

Dawny budynek uniwersytetu, nazywany La Nau, powstał pod koniec XV wieku i wyróżnia się fasadą z czerwonawej cegły. Obecnie kompleks pełni funkcje centrum wystawowo-kulturalnego i nie odbywają się w nim zajęcia. Do środka wejdziemy za darmo. Na miejscu możemy pospacerować pomiędzy dwoma dziedzińcami oraz obejrzeć ogólnodostępne wystawy w dawnych salach uniwersyteckich na parterze. Nie powinniśmy jednak spodziewać się cudów - wystawy są stosunkowo niewielkie, a w pomieszczeniach próżno szukać historycznych śladów.

W budynku działa też biblioteka historyczna (Biblioteca Històrica), którą podzielono na dwie części: na część z wystawami tymczasowymi oraz na obszar wydzielony tylko do nauki. Sama biblioteka mimo drewnianych mebli oraz półek jest zwyczajna i nie sprawia aż tak dużego wrażenia - znacznie ciekawsze mogą być wystawy tymczasowe, ale musimy mieć szczęście i na nie trafić.

Jeśli chcielibyśmy odwiedzić bibliotekę to najlepiej zacząć od wizyty w punkcie informacji. Uwaga! Punkt informacji biblioteki jest niezależny od punktu informacji całego kompleksu i znajduje się przy wewnętrznym dziedzińcu. Będąc już w punkcie informacji możemy rzucić okiem na ruiny dawnego arabskiego muru, które znajdują się pod szybą.

Drugi z kompleksów, nazywany del Patriarca, wzniesiono w latach 1586-1615. Pomysłodawcą kolegium i seminarium duchownego był późniejszy święty Juan de Ribera. Obecnie kompleks składa się z dwóch niezależnych części: kościoła (hiszp. Iglesia del Patriarca) oraz dawnych pomieszczeń seminarium zamienionych na muzeum (hiszp. Museo del Patriarca).

Do kościoła możemy wejść za darmo w godzinach otwarcia. Przedsionek świątyni skrywa w sobie ciekawą tajemnicę - wiszącego na ścianie aligatora. Według tradycji aligator ten trafił do Walencji z Peru jako prezent od tamtejszego wicekróla na początku XVII wieku. Gdy w 1606 roku bestia (za jaką ją uważano w tamtym czasie) zmarła, powieszono ją w przedsionku świątyni.

!Aligator w przedsionku kościoła Iglesia del Patriarca w Walencji
Aligator w przedsionku kościoła Iglesia del Patriarca w Walencji

Po minięciu surowego przedsionka trafimy do jednego z najpiękniejszych walenckich kościołów. Sklepienie i boczne kaplice pokryte są niezliczoną ilością fresków, a dolna część ścian ozdobiona jest kolorowymi płytkami.

Troszkę trudniej wygląda sytuacja w przypadku chęci odwiedzenia muzeum (Museo del Patriarca), do którego wejdziemy tylko w trakcie wycieczki z przewodnikiem w języku hiszpańskim. Podczas zwiedzania muzeum przewodnik oprowadza po pomieszczeniach kolegium oraz prezentuje najważniejsze ze zbiorów kolekcji, w tym prace Caravaggio czy El Greco.

Jeśli nie interesuje nas zwiedzanie z przewodnikiem, a chcielibyśmy rzucić okiem na renesansowy dziedziniec (przez szybę), to przyjdźmy chwilę (np. 15-30 minut) przed planowaną godziną rozpoczęcia wycieczki. Będziemy wtedy mogli wejść do przedsionka i rzucić okiem na centralną część kompleksu.

Katedra oraz okoliczne zabytki ze wszystkich okresów z historii miasta

Za symboliczne centrum walenckiego starego miasta (hiszp. Ciulat Vella) możemy uznać katedrę oraz otaczający ją niewielki obszar, gdzie już od czasów starożytnych funkcjonowały najważniejsze z publicznych i religijnych instytucji. W okresie rzymskim stało tu forum, łaźnie oraz pogańskie świątynie. W czasach wczesnochrześcijańskich Wizygoci wznieśli w tej okolicy katedrę, a po podbiciu miasta przez Maurów ci wybudowali tu główny meczet. Po rekonkwiście obszar ten nie stracił na znaczeniu - w miejscu meczetu chrześcijanie postawili istniejącą do dziś katedrę, a w jej sąsiedztwie powstał Pałac Biskupi oraz nieistniejący już ratusz miejski.

!Freski z aniołami - apsyda Katedry w Walencji
Freski z aniołami - apsyda Katedry w Walencji

Wielu turystów przybywa do Walencji w celu odwiedzenia katedry i zobaczenia domniemanego Świętego Graala, czyli kielicha, z którego według tradycji miał korzystać Jezus Chrystus podczas Ostatniej Wieczerzy. Niestety, musimy z góry zaznaczyć, że tylko osoby z sokolim wzrokiem będą w stanie tego dokonać - kielich z czasów rzymskich umieszczono za szklaną szybą i zobaczymy go ze znacznej odległości. Charakterystycznym symbolem katedry jest też wysoka dzwonnica El Miguelet, na którą możemy się wdrapać i obejrzeć okolicę z wyższej perspektywy.

Więcej o historii i zwiedzaniu najważniejszej walenckiej świątyni napisaliśmy w oddzielnym artykule: Katedra w Walencji - historia, zwiedzanie oraz informacje praktyczne.

Trybunał Wodny oraz Plaza de la Virgen

Od strony północnej do katedry przylega wzniesiona w XVII-wieku Bazylika de la Mare de Déu dels Desemparats (hiszp. Basílica de la Mare de Déu dels Desemparats). Wnętrze świątyni wyróżnia się kopułą pokrytą freskiem autorstwa Antonio Palomino i warto chociaż na chwilę zajrzeć do środka.

Wejście do bazyliki znajduje się od strony popularnego i wypełnionego niemal zawsze spacerowiczami placu Plaza de la Virgen, którego ozdobami są Fontanna Turia (hiszp. Fuente del Turia) oraz trzypiętrowe renesansowe arkady dobudowane na tyłach katedry. Monumentalna fontanna nawiązuje do rzeki Turia (leżący Neptun) oraz do odchodzących od niej kanałów irygacyjnych, które nawadniają okoliczne pola uprawne (co symbolizują figury nagich kobiet otaczających rzymskiego boga wód). Wygląd fontanny nawiązuje bezpośrednio do zgromadzeń Trybunału Wodnego (wal. Tribunal de les Aigües de València), które odbywają się w każdy czwartek o 12:00 (z wyjątkiem świąt publicznych, stan na maj 2019 roku) przy drzwiach katedry wychodzących na Plaza de la Virgen. Ośmiu ubranych na czarno członków trybunału debatuje w tym czasie w języku walenckim, a tłum turystów przygląda się tej ceremonii z wyraźnym zaciekawieniem.

Według historyków początki Trybunału Wodnego mogą sięgać czasów arabskich. Na pewno instytucja ta istniała w czasach Jakuba I Zdobywcy (XIII wiek) i pojawiła się w księdze praw nazywanej Furs de València, co czyni ją najstarszym nieustannie działającym organem wymiaru sprawiedliwości w Europie. W 2009 roku walencki trybunał wpisano na listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego organizacji UNESCO.

W trybunale zasiada ośmiu wybieralnych członków i jego podstawowym celem była zapewnienie wszystkim społecznościom równego dostępu do wody. Co warte podkreślenia - członkowie wybierani są na 2-letnią kadencję przez i spośród zwyczajnych farmerów.

Starożytne i wczesnochrześcijańskie ślady

Podczas prac archeologicznych w bliskiej odległości katedry odnaleziono wiele śladów po starożytnej i wczesnochrześcijańskiej historii Walencji. Nie są one widoczne na pierwszy rzut oka ponieważ znajdują się pod nowożytnym poziomem miasta, ale turyści zainteresowani historią mogą je zwiedzić: w okolicy dosłownie minut spaceru od katedry znajdziemy dwa niezależne stanowiska archeologiczne.

Pierwszą i bardziej znaną z atrakcji jest stanowisko archeologiczne Centre Arqueològic de l'Almoina. Wielu turystów mija zresztą tę atrakcję nieświadomie przechodząc obok placu Plaza Décimo Junio Bruto. Jeśli przyjrzymy się jednak dokładniej zdobiącej plac fontannie to zobaczymy, że znajdują się pod nią ruiny rzymskiego miasta.

!Krypta archeologiczna w Walencji Centre Arqueològic de l'Almoina
Krypta archeologiczna w Walencji Centre Arqueològic de l'Almoina

Turyści po wejściu do środka mogą być lekko zaskoczeni rozmiarem stanowiska archeologicznego. Ruin zachowało się całkiem sporo, i to z kilku okresów: rzymskiego, wizygockiego oraz arabskiego. Wśród wyłuskanych budynków zobaczymy fundamenty m.in.: łaźni, forum, magazynów (łac. horreum), baptysterium czy fragmenty całych ulic.

Przy każdym ze znalezisk postawiona jest tablica informacyjna wraz z makietą przedstawiająca wygląd budowli w czasach jej świetności. Informacje opisowe są krótkie acz interesujące i prezentują ciekawostki oraz zastosowania mijanych budynków. Przy niektórych wystawach stoją również ekrany multimedialne, ale podczas naszej wizyty wiele z nich nie działało. Na miejscu powinniśmy spędzić do 60 minut.

Po zwiedzeniu stanowiska archeologicznego możemy obejrzeć niewielką wystawę ceramiki, ale nie wszystkie eksponaty są tam opisane po angielsku.

Drugie ze stanowisk archeologicznych jest zdecydowanie mniejsze i związane jest z okresem istnienia Królestwa Wizygotów (VI wiek). Sama nazwa stanowiska archeologicznego może zostać przetłumaczona jako krypta więzienia św. Wincenta (Cripta Arqueològica de la Presó de Sant Vicent), ale wszystkie z zachowanym budowli powstały blisko dwa stulecia po śmierci patrona miasta. Skąd więc taka nazwa? Zgodnie z tradycją w miejscu tym znajdowały się rzymskie cele, w których święty zmarł po wcześniejszym zamęczeniu przez Rzymian.

!Krypta archeologiczna więzienia św. Wincenta w Walencji
Krypta archeologiczna więzienia św. Wincenta w Walencji

Odwiedzając podziemne stanowisko archeologiczne zobaczymy bardzo dobrze zachowaną część kaplicy grobowej (możliwe że był to grobowiec wzniesiony dla urzędującego w połowie VI wieku biskupa Justyniana) wraz z ołtarzem oraz fragment łuku przylegającej do niej katedry. Oprócz ruin zobaczymy też dwa wczesnochrześcijańskie sarkofagi, pojedyncze znaleziska z czasów arabskich oraz rzymski mural przedstawiający boga Merkurego. Na miejscu spędzimy około 15-20 minut.

Kilka razy w ciągu dnia na ścianach wyświetlana jest prezentacja multimedialna o świętym Wincencie. Najlepiej zapytać o to na miejscu.

Niepozorne wejście do Cripta Arqueològica de la Presó de Sant Vicent znajdziemy od strony ulicy Plaça de l´Arquebisbe.

Inne zabytki w bliskiej okolicy katedry

Mając więcej czasu możemy rozważyć odwiedzenie kilku innych okolicznych atrakcji. Poniżej napisaliśmy kilka słów o trzech miejscach, które są naszym zdaniem warte uwagi:

  • Łaźnie arabskie (hiszp. Banys de l’Almirall, adres: Carrer dels Banys de l'Almirall 35) - w średniowiecznej Walencji istniał przynajmniej tuzin łaźni, które powstały już po rekonkwiście. Nowi chrześcijańscy władcy korzystali garściami z arabskiego dziedzictwa, na co dowodem były m.in. orientalne zdobienia oraz ogólnodostępne łaźnie budowane na wzór tych mauretańskich. Jeden z kompleksów (wzniesiony w XIV wieku) istnieje do dziś i został po renowacji udostępniony turystom. Zwiedzenie łaźni (trzy pomieszczenia) nie zajmie nam dłużej niż kilka-kilkanaście minut. Do środka wejdziemy za darmo. Wejście do środka znajduje się w jednej z wąskich uliczek. [aktualizacja marzec 2019]

  • Almudín de Valencia (San Luis Beltrán 1) - budynek ten powstał w XIV wieku w miejscu dawnej arabskiej twierdzy i służył jako magazyn oraz giełda. Budowla powstała w stylu walenckiego gotyku, ale przez kolejne wieki była wielokrotnie przebudowywana. W XVII wieku dokonano największej ingerencji w oryginalny wygląd budynku i pokryto otwarty wewnętrzny dziedziniec dachem. Obecnie w środku organizowane są wystawy czasowe, ale osoby zainteresowane historyczną architekturą znajdą w środku nie lada gratkę: oryginalne malowidła ścienne z motywami związanymi z dawnym przeznaczeniem budynku oraz z postaciami świętych. Posiadając trzydniową kartę muzealną wejdziemy do środka za darmo.

  • Pałac del Marqués de Campo (hiszp. Palau del Marqués de Campo, adres: Plaça de l´Arquebisbe 3) - dosłownie dwa kroki od katedry stoi XVII-wieczny pałac, który zamieniono na muzeum sztuki oraz historii. Placówka to nie należy raczej do najpopularniejszych walenckich atrakcji (oprócz nas w środku była tylko obsługa), ale może pochwalić się ciekawą kolekcją malarstwa (dominują prace religijne) oraz rzeźby. Podczas wizyty w pałacu zobaczymy również niektóre z pałacowych pomieszczeń, w tym ścianę z płytek azulejo. Na ostatnim piętrze wystawiono kolekcję historycznych miar oraz miarek. Raczej nie warto wpadać tu w przypadku krótkiego pobytu, ale osoby zainteresowane sztuką oraz przebywające w Walencji dłużej mogą zajrzeć do środka. Muzeum odwiedzimy korzystając z trzydniowego biletu muzealnego.

Dawna giełda jedwabiu, największe miejskie targowisko oraz kościół wzniesiony w miejscu meczetu

Niewielki plac Plaça del Mercat otaczają trzy budowle, z których każda w swoim czasie pełniła (lub wciąż pełni) ważne funkcje w codziennym życiu miasta. Po stronie wschodniej stoi wybudowany pod koniec XV wieku dawny budynek giełdy jedwabiu (La Lonja de la Seda), po stronie zachodniej kościół Iglesia de los Santos Juanes, a po stronie południowej największe miejskie targowisko Mercado Central.

Mimo że najważniejszymi punktami przy Plaça del Mercat są dawny budynek giełdy jedwabiu oraz targowisko Mercato Central, to warto poświęcić także chwilę na kościół Iglesia de los Santos Juanes (pol. Kościół św. Janów). Świątynia powstała w miejscu arabskiego meczetu i jest połączeniem dwóch stylów: walenckiego gotyku oraz baroku.

Pierwszy katolicki kościół wzniesiono w tym miejscu w XIII wieku, ale niemal sto lat po pożarze z końca XVI wieku podjęto decyzje o przebudowie budynku w stylu barokowym. We wnętrzu świątyni panuje typowo barokowy przepych, a sklepienie pokryte jest olbrzymim freskiem. Boczne ściany ozdabiają statuy symbolizujące Dwanaście Plemion Izraela. Z oryginalnej gotyckiej budowli zachowała się m.in. przednia fasada, na której dobrze widoczna jest lokalizacja nieistniejącej już rozety.

Za najbardziej imponującą część kościoła uchodzi bogato zdobiona fasada apsydy, którą zobaczymy od strony placu Plaça del Mercat. Na środku monumentalnej ściany umieszczono otoczoną aniołami Matkę Boską z dzieciątkiem. Nad Maryją góruje wieża zegarowa. Na fasadzie możemy wypatrzyć postacie świętych (m.in. św. Jana Ewangelisty, św. Jana Chrzciciela czy św. Franciszka Borgiasza). Wśród dekoracji wielokrotnie występuje postać orła, który jest symbolem św. Jana Ewangelisty.

La Lonja de la Seda - historyczna giełda jedwabiu

Historyczny budynek giełdy La Lonja de la Seda jest obok katedry największym symbolem dawnej potęgi Walencji. Ta wzniesiona w stylu walenckiego gotyku budowla została doceniona także przez organizację UNESCO, która w 1996 roku wpisała ją na listę światowego dziedzictwa kulturowego. Budynek oglądany od zewnątrz przypomina trochę warowną twierdzę. Odwiedzający zainteresowani gotycką architekturą mogą obejść całą budowlę w poszukiwaniu szkaradnych gargulców ozdabiających fasadę.

Na kompleks La Lonja de la Seda składają się trzy połączone ze sobą części:

  • wybudowana w latach 1483-1498 w stylu gotyckim majestatyczna Sala Kontraktową (Sala de Contratacion),
  • wzniesiony w stylu renesansowym dwupiętrowy Pawilon Konsulatu Morskiego (Consolat del Mar), który ukończono w połowie XVI wieku,
  • trzypiętrowa wieża, która łączy ze sobą powyższe dwa budynki.

Za najbardziej znaną część kompleksu uchodzi Sala Kontraktowa. Za jej projekt odpowiadał nadworny królewski architekt Pere Compte, który zaprojektował też walencką katedrę. To właśnie w tym długim pomieszczeniu dokonywano transakcji kupna-sprzedaży jedwabiu (i nie tylko) i to tu swoją siedzibę miał założony w 1407 roku bank "Taula de Canvis", przez który przechodziły najważniejsze transakcje finansowe. W słynnej sali organizowano też najważniejsze imprezy (w tym śluby królewskie), a czasem po prostu przechowywano towary.

Dach długiej na 36 i szerokiej na 21 metrów Sali Kontraktowej utrzymuje 8 masywnych kolumn o wysokości około 12 metrów. Będąc na miejscu warto przyjrzeć się lepiej bogato zdobionym kolumnom, które płynnie przechodzą w żebrowe sklepienie. Dzięki okazałym oknom pomieszczenie było dobrze oświetlone. W doświetleniu sali pomagała również marmurowa posadzka, która odbijała światło.

Kolejną częścią kompleksu jest wzniesiony w stylu renesansowym Pawilon Konsulatu Morskiego. Po wdrapaniu się schodami na górę (od strony ogrodu) wejdziemy do sali z przepięknym drewnianym sufitem, który przeniesiono tu z historycznego ratusza.

Podczas zwiedzania kompleksu będziemy mogli pospacerować też po przyjemnym ogrodzie, przejść przez kaplicę, zajrzeć do pomieszczenia zajmowanego przez Trybunał Handlu oraz zejść do części podziemnej. Wejście do piwnic znajduje się tuż obok schodów prowadzących na piętro Pawilonu Konsulatu Morskiego i łatwo je przegapić.

Niestety, w dwóch największych pomieszczeniach kompleksu nie ma żadnych mebli, przez co zwiedzanie nie zajmie nam zbyt dużo czasu. W marcu 2019 roku w salach brakowało również tablic opisowych, dlatego wartym polecenia jest przewodnik audio, który możemy wypożyczyć za niewielką opłatą. W środku z przewodnikiem audio spędzimy około godziny, a bez maksymalnie 20-30 minut.

W La Lonja de la Seda obowiązuje wspomniany przez nas wcześniej trzydniowy bilet łączony do muzeów. Bez względu na to czy korzystamy z biletu łączonego czy kupujemy bilet pojedynczy, za przewodnik audio musimy dodatkowo dopłacić. [stan na marzec 2019]

Wejście znajdziemy od ulicy Carrer de la Llotja.

Mercado Central

Tuż obok historycznej giełdy jedwabiu Lonja de la Seda na początku XX wieku wzniesiono olbrzymie kryte targowisko Mercado Central (pol. Centralne Targowisko/Rynek). Budowla ta powstała w stylu walenckiego modernizmu i obecnie jest jednym z największych symboli miasta. Budynek wyróżnia się kolorowymi zdobieniami oraz charakterystyczną kopułą z motywem pomarańczy, która zlokalizowaną jest w samym środku targowiska.

W Mercado Central czeka na nas olbrzymi wybór najróżniejszych produktów, w tym m.in.: warzyw, owoców, serów, wędlin. Na miejscu serwowane są owocowe i wieloowocowe świeże soki. W środku zakupimy też świeży sok z lokalnych pomarańczy - do wypicia na miejscu lub zabutelkowany bezpośrednio przy nas. Polecamy spróbować, ponieważ doświadczenie smakowe jest całkiem różne niż w przypadku wyciskanych pomarańczy dostępnych w polskich sklepach.

Dużą część targowiska zajmują stanowiska sprzedające ryby oraz owoce morza. Wybór najróżniejszych morskich stworzeń potrafi zaskoczyć i zadziwić, i mało kto będzie w stanie nazwać wszystkie sprzedawane

Na obszarze targowiska działa też kilka stanowisk, w których nabędziemy coś do spożycia na miejscu. Sami byliśmy bardzo zadowoleni z serwowanej w La Huertana orxaty.

Więcej: Orxata (hiszp. Horchata) - orzeźwiający napój orzechowy

Na miejscu można też zjeść świeże kanapki lub mały tapas, a nawet napić się lokalnego czerwonego wina nalewanego prosto z beczki.

Wybierając się do Mercado Central warto zarezerwować na wizytę około 30-60 minut. Tym bardziej, jeśli lubimy próbować lokalne smaki i przysmaki.

Dzielnica El Carmen - najstarsza część starego miasta

Położona w północnej części starego miasta dzielnica El Carmen (hiszp. Barrio del Carmen) to istniejąca już w czasach arabskich najstarsza z dzielnic mieszkalnych historycznego starego miasta. Wąskie i gdzieniegdzie kręte uliczki, wiele klimatycznych knajpek oraz restauracji, dziesiątki przykładów udanych kompozycji i prac sztuki ulicznej - wszystko to zachęca do spaceru po tej okolicy.

Nie zawsze jednak było tak różowo. Przez większą część ostatniego stulecia obszar ten był owiany raczej złą sławą, ale ostatnie dekady to aktywna rewitalizacja i nowe życie tego terenu. Starania władz miejskich i prywatnych inwestorów widać zwłaszcza po ilości budynków w przebudowie. Żeby nie było jednak tak różowo, to wiele budowli wciąż znajduje się w kiepskim stanie.

Odwiedzając Walencję warto dać sobie kilka godzin na spacer i lepsze poznanie tej urokliwej dzielnicy, która skrywa w sobie wiele skarbów i może pochwalić się całkowicie inną zabudową niż nowsza część na południe od katedry.

Kościół św. Mikołaja, czyli połączenie gotyckiej struktury z barokowymi malowidłami i dekoracjami

Do miana najpiękniejszego z walenckich kościołów pretenduje Kościół św. Mikołaja (hiszp. Església de Sant Nicolau), który położony jest przy południowej granicy dzielnicy El Carmen. Świątynia ta reklamowana jest jako Kaplica Sykstyńska Walencji, ale wydaje się nam, że lepiej nie mieć aż tak dużych oczekiwań. Mimo dużego kunsztu artystów pracujących nad walencką kaplicą daleko jej do tej watykańskiej, którą ozdobili najwięksi renesansowi mistrzowie.

!Kościół św. Mikołaja w Walencji
Kościół św. Mikołaja w Walencji

Historia kościoła św. Mikołaja sięga XIII wieku i czasu krótko po rekonkwiście Jakuba I Zdobywcy. Legendarny władca przekazał te tereny zakonowi Dominikanów w nagrodę za ich wierność. Ci założyli tu kościół pod wezwaniem świętego Mikołaja z Bari. Święty Mikołaj, patron dzieciństwa oraz rodziny, był biskupem miasta Myra (obecna Turcja, starożytna kraina Licja) i zmarł śmiercią męczeństwa w IV wieku. Podczas inwazji wojsk ottomańskich jego szczątki przewieziono jednak do włoskiego miasta Bari i obecnie święty znany jest właśnie z przydomka nawiązującego do nowego miejsca spoczynku. Kościół św. Mikołaja posiada jeszcze jednego patrona - św. Piotra Męczennika z XIII wieku, który był traktowany z wielką estymą w średniowiecznej Walencji.

Kościół swoją gotycką formę nabrał w XV wieku, kiedy obecna struktura zastąpiła całkowicie XIII-wieczną budowlę. Świątynia posiada jedną nawę otoczoną rzędami bocznych kaplic. Pod koniec XVIII wieku rozpoczęła się barokowa renowacja budynku, podczas której powstały freski pokrywające całe sklepienie sufitowe i będące dziś największym symbolem kościoła. Za projekt malowidła pokrywającego prawie 2000㎡ odpowiadał Dionis Vidal, który pracując nad swoim dziełem w latach 1697-1700 ściśle podążał za planem walenckiego mistrza Antonio Palomino.

Trzeba uczciwie przyznać, że efekt jest fascynujący. W oczy rzuca się przede wszystkim zgrabne połączenie gotyckiej struktury z barokowymi dekoracjami, co czyni kościół św. Mikołaja jednym z nielicznych przykładów takiej kombinacji w skali całej Europy.

Odwiedzając świątynie warto poświęcić chwilę i przyjrzeć się dobrze bocznym lunetom, w których uwieczniono po sześć scen z życia obu patronów kościoła. Po lewej stronie zobaczymy sceny z życia św. Piotra Męczennika, a po prawej św. Mikołaja. W Kaplicy Kacpra de Bono (Gaspard de Bono) zobaczymy nawiązania do polskich świętych - Jana Pawła II oraz Maksymiliana Kolbe.

Chcąc odwiedzić Kościół św. Mikołaja musimy zakupić stosunkowo drogi bilet wstępu za 7€ [stan na maj 2019]. Na wejściu otrzymamy przewodnik audio w języku angielskim. Kupując bilet pamiętajmy, że do odwiedzenia są jedynie główna nawa kościoła oraz boczna Kaplica Komunii, której dolna połowa ścian pokryta jest wzorem z płytek azulejo. W pierwszej połowie 2019 roku nie istniało żadne dodatkowe muzeum ani wystawa. Na spokojne zwiedzenie całości i przesłuchanie przewodnika audio potrzebujemy maksymalnie godzinę. Wejście znajduje się od ulicy Carrer dels Cavallers.

Dawny klasztor Convento del Carmen i... dom kotów

Dzielnica El Carmen swoją nazwę wzięła od wzniesionego w około 1281 roku klasztoru Karmelitów (Convento del Carmen). Kompleks przez kolejne wieki był rozbudowywany i rozszerzany, dzięki czemu jest dziś unikalnym połączeniem wielu stylów, w tym m.in.: walenckiego gotyku, późnego gotyku czy renesansu.

W XIX wieku budynek został odebrany zakonnikom i od tego czasu w dawnych klasztornych murach działają różne instytucje świeckie. Obecnie znajduje się tu m.in. darmowe [stan na marzec 2019] i otwarte dla wszystkich centrum kulturalno-wystawowe Centre del Carme.

Wizyta w dawnym klasztorze u części turystów może wywołać uczucie lekkiego zakłopotania. W historycznych pomieszczeniach wykorzystywanych przez zakonników, z których część zachowała oryginalne elementy architektoniczne, wystawiono wiele nowoczesnych dzieł sztuki i instalacji. Takie połączenie jest na pewno oryginalne i ma swój urok. Są jednak nieliczne negatywne wyjątki, czego najlepszym symbolem jest renesansowy krużganek, którego ściany (przynajmniej jeszcze w marcu 2019 roku) pokryte były niezbyt urokliwym graffiti.

Warto jednak docenić fakt, że w historycznych pomieszczeniach wystawiono tablice informacyjne (opisujące architekturę i historię budowli) po angielsku.

!Dawny klasztor Karmelitów w Walencji - Convento del Carmen
Dawny klasztor Karmelitów w Walencji - Convento del Carmen

W trakcie wizyty w Centre del Carme zobaczymy m.in.:

  • dobrze zachowany gotycki krużganek z przełomu XIV i XV wieku; przy bocznych ścianach zauważymy cztery konfesjonały, które były dawniej połączone z sąsiednim kościołem - przy jednym z nich możemy wypatrzyć tekst z 1670 roku potwierdzający prace remontowe w tej części kompleksu,
  • dwupiętrowy renesansowy krużganek z przełomu XVI i XVII wieku, który służył jako przejście do nowszej części kompleksu i powstał w trakcie wielkiej rozbudowy (niestety, w 2019 roku ściany były pokryte graffiti),
  • barokowe schody prowadzące na drugie piętro renesansowego krużganka,
  • gotycki refektarz (sala jadalna) z zachowanymi oryginalnymi zdobieniami ścian i sklepienia,
  • pomieszczenie z końca XIII wieku w którym zbierała się kapituła (hiszp. Aula Capitular), gdzie zachowała się rzeźbiona rama okna,
  • rozmieszczone na terenie całego kompleksu wystawy oraz instalacje sztuki współczesnej.

!Dawny klasztor Karmelitów w Walencji - Convento del Carmen
Dawny klasztor Karmelitów w Walencji - Convento del Carmen

Nawet jeśli sztuka współczesna nie należy do naszych zainteresowań to warto poświęcić chwilę i pokręcić się po kompleksie w poszukiwaniu różnych architektonicznych i historycznych smaczków. W jednym z przedsionków na parterze zobaczymy (przez lekko ubrudzoną szybę) fragmenty przebiegającej tędy ulicy oraz fundamenty domu z czasów arabskich. Jest to jeden z nielicznych śladów po mauretańskim dziedzictwie tego obszaru sprzed rekonkwisty.

Dawny klasztor stoi tuż przy urokliwym placu Plaça del Carme, którego symbolem jest neoklasyczna fasada kościoła Parroquia de la Santísima Cruz. Wielu turystów bardziej interesuje się jednak muralami znajdującymi się po przeciwnej stronie placu i ozdabiającymi jeden z budynków.

Będąc na miejscu nie przegapmy jednej z bardziej oryginalnych walenckich atrakcji. Ruszając kilka kroków na północ ulicą Carrer del Museu dojdziemy do Domu Kotów (hiszp. La casa dels gats, adres: Carrer del Museu 11) - czyli niewielkiego wymalowanego przejścia, którym do środka wchodzą poszukujące schronienia okoliczne koty.

!Dom kotów w Walencji - La casa dels gats
Dom kotów w Walencji - La casa dels gats

Sztuka uliczna

Dzielnica El Carmen słynie z wielu ciekawych prac sztuki ulicznej. Trudno jednak wskazać konkretne miejsca, gdzie znajdziemy najciekawsze z prac. Te potrafią się zmieniać lub znikać - na przykład gdy dany budynek poddawany jest renowacji. Czasami piękne prace są po prostu niszczone przez wandali.

Spacerując po Walencji w marcu 2019 roku najbardziej do gustu przypadły nam prace w południowym fragmencie ulicy Carrer del Morret. Stworzono tam dzieła powstały w ramach projektu Ulica Kolorów (hiszp. Calle De Los Colores) i wyróżniały się olbrzymim kunsztem artystycznym.

O innej ciekawej pracy już wspomnieliśmy - mural z postaciami zwierząt oraz budynkiem giełdy Lonja de la Seda znajdował się na fasadzie budynku po południowej części placu Plaça del Carme.

Chcąc odnaleźć inne prace sztuki ulicznej najlepiej pospacerować bez planu po szerszych i węższych uliczkach El Carmen.

!Jeden z przykładów street art w Walencji
Jeden z przykładów street art w Walencji

Muzeum Korpusów (Museo del Corpus)

Turyści poszukujący nieszablonowych atrakcji mogą wybrać się do Muzeum Korpusów (hiszp. Museo del Corpus, adres: Carrer de les Roques 3), które poświęcone jest lokalnej tradycji obchodzenia święta Bożego Ciała (Corpus Christi). Muzeum mieści się w budynku nazywanym Casa de las Rocas (Domem Skał), w którym od XV wieku przechowywano obiekty wykorzystywane podczas katolickich procesji.

Pierwsza procesja z okazji Bożego Ciała odbyła się w Walencji w 1355 roku, a od 1372 roku uroczyste i gwarne pochody organizowane były już rokrocznie. To, co wyróżnia obchody walenckie, to wozy nazywane Skałami (hiszp. Las Rocas, od nich wzięła się nazwa budynku muzeum), na których wożone są olbrzymie figury oraz gigantyczne postacie. Tradycja ta wywodzi się z XV wieku i jest jednym z najważniejszych przykładów walenckiego dziedzictwa kulturalnego.

Najważniejsze z figur, a niektóre z nich powstały w XVI i XVII wieku, przechowywane są w dwóch pomieszczeniach na parterze Domu Skał. Wśród nich zobaczymy wozy z figurami m.in.: kielicha Świętego Graala, świętego Wincenta Ferrera, żółwia czy smoka św. Jerzego.

Pozostała część budynku została zamieniona na typowe muzeum. Na trzech piętrach wystawiono stroje, rzeźby i inne obiekty wykorzystywane w trakcie obchodów. Ciekawym rozwiązaniem są multimedialne ekrany, na których możemy obejrzeć archiwalne nagrania z procesji z lat wcześniejszych.

Wejście do muzeum jest darmowe. [stan na maj 2019] Muzeum jest zamknięte w poniedziałek. Na spokojne zwiedzenie całości wystarczy nam mniej niż godzina, ale jeśli się śpieszymy to warto wstąpić choćby na chwilę i zobaczyć gigantyczne figury.

Inne muzea i pałace

Muzeum Historii Walencji

Muzeum Historii Walencji (Museo de Historia de Valencia) zlokalizowane jest kawałek na północny-zachód od historycznego centrum i skupia się na całej bogatej historii miasta: zaczynając od założenia rzymskiej osady w II wieku p.n.e., przez czasy arabskie oraz średniowiecze, aż do hiszpańskiej wojny domowej i czasów współczesnych.

Muzeum otworzono we wzniesionym w latach 1847-1850 historycznym rezerwuarze na wodę. Wystawy muzealne znajdują się w dawnym zbiorniku, który zbudowano na planie prostokąta o rozmiarach 67 na 42 metry. Sklepienie rezerwuaru wspierane jest 250 ceglanymi pilastrami, przez co całość przywodzi na myśl średniowieczną kryptę. Dla turystów zainteresowanych architekturą już sam budynek muzeum może być nie lada gratką. Wystawa podzielona jest na kilkadziesiąt ekspozycji, z których każda skupia się na innym okresie w historii miasta.

!Muzeum Historii Walencji
Muzeum Historii Walencji

Wystawy można podzielić na dwa rodzaje:

  • wystawy statyczne, gdzie na szybie wypisane są podstawowe informacje o konkretnym okresie w językach hiszpańskim i walenckim [stan na marzec 2019], a w wydzielonym pomieszczeniu rozmieszczono znaleziska z tego czasu (m.in. broń, dokumenty, naczynia, ubrania czy meble).
  • wystawy multimedialne, gdzie w specjalnych pomieszczeniach możemy obejrzeć krótkie filmy fabularne przedstawiające życie mieszkańców w danym okresie historycznym. Podczas włączania filmu możemy wybrać tłumaczenie na język angielski.

Wchodząc do muzeum powinniśmy otrzymać gruby skoroszyt z tłumaczeniami głównych opisów z wystaw statycznych. Niestety, opisy pojedynczych eksponatów nie są w żaden sposób przetłumaczone. [stan na marzec 2019]

Na wizytę w muzeum możemy zaplanować około 60-90 minut. Na miejsce dojedziemy autobusem lub metrem, choć czekać będzie na nas też kilkuminutowy spacer.

Pałac Cervelló

Mimo że niepozorny Pałac Cervelló (hiszp. Palacio de Cervelló, adres: Plaça de Tetuan 3) wzniesiono dopiero w XVIII wieku w stylu neoklasycznym, to z perspektywy historycznej jest on jednym z najważniejszych obiektów w całej Walencji. Po zburzeniu Pałacu Królewskiego w 1811 roku przejął on funkcje królewskiej rezydencji, a 4 maja 1814 roku przebywający w pałacu król Ferdynand VII podpisał dokument znoszący ustanowioną w 1812 roku Konstytucje Hiszpanii.

!Biblioteka w Pałacu Cervello w Walencji
Biblioteka w Pałacu Cervello w Walencji

Obecnie kompleks pałacowy pełni funkcje muzeum i podzielony jest na trzy części.

  • wystawa obrazów oraz pamiątek (m.in. listy, monety, mapy i inne eksponaty) z XIX-wiecznej Walencji (parter),
  • wystawa ksiąg i manuskryptów z miejskiego archiwum - wśród eksponatów znajduje się chociażby księga praw Codex Dels Furs z XIV wieku oraz dokumenty z różnych okresów w historii miasta (parter).
  • apartamenty królewskie wraz z drewnianą biblioteką, gdzie zachowały się oryginalne freski oraz dekoracje (pierwsze piętro).

Uwaga! W marcu 2019 roku w pomieszczeniach na parterze brakowało opisów w języku angielskim. Do Pałacu Cervelló wejdziemy z trzydniową kartą muzealną. Przez brak opisów w języku angielskim wszystkie części muzeum powinniśmy zwiedzić w około godzinę.

!Jedna z ekspozycji w Pałacu Cervallo w Walencji
Jedna z ekspozycji w Pałacu Cervallo w Walencji

Miasto Sztuki i Nauki (hiszp. Ciutat de les Arts i les Ciències)

Bezsprzecznym symbolem współczesnej Walencji jest awangardowy kompleks architektoniczny nazywany Miastem Sztuki i Nauki (hiszp. Ciutat de les Arts i les Ciències), w skład którego wchodzi kilka nowoczesnych budynków oraz oceanarium. Projekt ten nazywany jest czasami dzielnicą, choć naszym zdaniem bardziej pasuje określenie park architektoniczny.

Miasto Sztuki i Nauki powstało na samym końcu odzyskanego koryta rzeki Turia i jest jakby naturalnym zakończeniem długich Ogrodów Turia, o których napisaliśmy więcej w dalszej części artykułu.

Za projekt kompleksu odpowiadał urodzony w granicach dzisiejszej Walencji architekt Santiago Calatrava. Pierwszą łopatę wbito 1996 roku, a dwa lata później otworzono kino oraz planetarium (L’Hemisfèric). W kolejnych etapach powstało m.in. oceanarium (L’Oceanogràfic), muzeum nauki (El Museu de les Ciències Príncipe Felipe) czy budynek opery (El Palau de les Arts Reina Sofia).

Wejście na teren kompleksu jest darmowe. Płacimy dopiero chcąc odwiedzić konkretną atrakcję. Dodatkowo płatne są rozrywki na świeżym powietrzu - takie jak wypożyczenie łódki czy wejście do kuli ustawionej na wodzie. Nawet jeśli nie mamy zamiaru odwiedzać muzeum czy planetarium, to warto wpaść tu chociaż na chwilę i obejrzeć przykłady nowoczesnej architektury, które mimo upływu czasu są wciąż dużym powiewem świeżości.

Największą z atrakcji Miasta Sztuki i Nauki jest oceanarium (L’Oceanogràfic), do którego oprócz turystów przybywają również niezliczone tłumy mieszkańców Walencji oraz okolic. Oceanarium może pochwalić się m.in.: dwoma długimi tunelami wodnymi (w jednym z nich zobaczymy rekiny i płaszczki), pingwiniarnią, dziesiątkami akwariów czy areną, na której organizowane są występy z delfinami. Uwaga! Występy delfinów odbywają się maksymalnie kilka razy dziennie. Jeśli nie chcemy przegapić tej atrakcji, to warto przed wizytą sprawdzić na oficjalnej stronie godziny występów.

Na wizytę w oceanarium najlepiej zaplanować przynajmniej 3 do 4 godzin. Przed odwiedzeniem niektórych atrakcji, jak np. tunel z rekinami czy ptaszarnia, będziemy musieli stanąć w kolejce (czasami długiej).

Drugą z najpopularniejszych atrakcji kompleksu jest Muzeum Nauki (El Museu de les Ciències Príncipe Felipe). Trudno nam powiedzieć czy jest to muzeum warte polecenia każdemu. Wydaje się nam, że turyści nie mający doświadczenia z atrakcjami tego typu mogą dobrze się bawić - zwłaszcza będąc z dziećmi. Z drugiej jednak strony, większość eksperymentów czy zabaw jest podobna do tych z innych muzeów nauki, a pozostałych wystaw nie ma wcale tak wiele.

Z naszego doświadczenia wynika, że wybierając się do tego muzeum warto zakupić bilet online, dzięki czemu w ekstremalnym przypadku nie ugrzęźniemy w długiej kolejce. Warto też zdawać sobie sprawę, że niektóre atrakcje muzeum wymagają wcześniejszej rezerwacji, której możemy dokonać w jednym z okienek na parterze. Dotyczy to chociażby prezentacji w Teatrze Elektryczności (Teatro de la Electricidad).

Ogrody Turia

Walencja może pochwalić się jednym z najdłuższych parków publicznych w Europie - Ogrodami Turia (hiszp. Jardín del Turia). Długi na ponad 7 kilometrów pas terenów zielonych ciągnie się wzdłuż historycznego starego miasta zaczynając od miejskiego ogrodu zoologicznego Bioparc aż do kompleksu nazywanego Miastem Nauki i Sztuki (hiszp. Ciutat de les Arts i les Ciències), który oddalony jest mniej więcej kilometr od walenckiego portu.

Przebieg oraz nazwa parku nie są przypadkowe. Jeszcze w pierwszej połowie XX wieku wzdłuż południowo-wschodniej granicy historycznego centrum Walencji przebiegała rzeka Turia. Przez ostatnie stulecia dostęp do traktu wodnego był błogosławieństwem dla rozwoju miasta, ale postęp technologiczny oraz dostęp do nowych środków transportu spowodował, że transport rzeczny został zepchnięty na margines. Przebieg rzeki tuż przy centrum miasta miał niestety również ciemne strony, ponieważ w każdym roku Turia wylewała przynajmniej kilka razy.

Czarę goryczy przelała wielka powódź w 1957 roku, w której zginęło blisko 100 mieszkańców. W jej następstwie w 1961 roku zdecydowano o wdrożeniu w życie tzw. Planu Południowego (hiszp. Plan Sur), którego celem była zmiana trasy rzeki w jej ostatnim fragmencie. Prace rozpoczęto trzy lata później i zakończono w 1973 roku. O ile pomysł zmiany trasy rzeki nie budził zastrzeżeń wśród zwykłych mieszkańców, tak dalsze zagospodarowanie odzyskanych terenów było dyskusyjne. W początkowym planie zapisano, że w miejscu rzeki powstanie infrastruktura transportowa łącząca lotnisko z portem. Dla mieszkańców pomysł ten nie był zbyt atrakcyjny, czemu dawali wyraz poprzez protesty oraz organizowanie się w stowarzyszenia. Nieoczekiwanie w sukurs przeciwnikom zabudowy odzyskanych terenów przyszła śmierć generała Franco w 1975 roku, po której nastąpił większy zwrot kraju w kierunku demokracji oraz liczenia się ze zdaniem zwykłych ludzi. Dzięki wysiłkom lokalnej społeczności udało się zmienić plan zagospodarowania odzyskanych terenów, a nowy park miejski został udostępniony mieszkańcom w 1986 roku.

Obecnie Ogrody Turia to ciągnące się przez wiele kilometrów trasy spacerowe, które przecinane są: niemal 20 mostami, fontannami, boiskami sportowymi czy inną miejską infrastrukturą. Mieszkańcy tłumnie wpadają tu pobiegać lub po prostu na spacer. Z perspektywy turysty mało jest jednak miejsc, które warto wpisywać na listę rzeczy do zobaczenia.

Turyści z dziećmi mogą być zainteresowani odwiedzeniem Parku Guliwera (hiszp. Parque Gulliver), którego centralną część stanowi rzeźba Guliwera o długości blisko 70 metrów, na której zamontowano zjeżdżalnie oraz różne rampy i elementy do wspinania.

Innym znanym obiektem jest Pałac Muzyki (hiszp. Palau de la Música), którego budowa zakończyła się w 1987 roku. Przed budynkiem rozciąga się niewielkie oczko wodne, ale sama budowla od zewnątrz niczym specjalnym się nie wyróżnia.

Jeśli wybieramy się do Muzeum Sztuk Pięknych lub jesteśmy w pobliżu bramy Torres de Serranos, to warto rzucić okiem na najstarszy z mostów - Pont de la Trinitat (pol. Most Trójcy), który wzniesiono na początku XV wieku.

!Most Trójcy w Walencji - Pont de la Trinitat
Most Trójcy w Walencji - Pont de la Trinitat

Szukając informacji o innych atrakcjach parku możemy natrafić na wzmianki o Moście Kwiatów (hiszp. Puente de las Flores). Jest to po prostu zwykły most samochodowo-pieszy, na którym chodnik oraz drogę po obu stronach rozdzielają pasy zasadzonych w donicach kwiatów.

Obszar nadmorski - plaże, port oraz dzielnica rybacka

Walencja jest miastem nadmorskim, ale od swoich pierwszych dni rozbudowywała się kilka kilometrów od linii brzegowej. Powinniśmy więc liczyć się z tym, że wysiadając w okolicy dworca kolejowego València Nord wciąż będziemy oddaleni od najbliższej plaży o około 5 kilometrów.

Port

Od południa z rzędem miejskich plaż graniczy walencki port, który istnieje w tym miejscu od końca XV wieku. Z perspektywy turysty nie jest to najciekawsza okolica, choć zatrzymując się w Walencji na dłużej możemy rozważyć wizytę w odnowionej gotyckiej królewskiej stoczni Reales Atarazanas (adres: Plaza Juan Antonio Benlliure) z końca XIV wieku. Obecnie w środku mieści się niewielkie muzeum morskie oraz organizowane są wystawy czasowe lokalnych artystów. Jest to placówka zarządzana przez miasto, więc w środku obowiązuje wspomniany wcześniej bilet 3-dniowy.

Innym budynkiem wartym wzmianki jest wzniesiony w 1916 roku neoklasyczny budynek Edificio del Reloj de València, który stoi przy wejściu do portu i wyróżnia się wysoką wieżą zegarową (stąd nazwa kompleksu - zegar po hiszpańsku to el reloj). Mimo że budynek powstał w rozkwicie walenckiego modernizmu to nie posiada zbyt wielu elementów nawiązujących do tego stylu.

!Walencja - plaża i widok na port
Walencja - plaża i widok na port

El Cabanyal - dawna dzielnica rybacka

Z portem graniczy dawna dzielnica rybacka El Cabanyal. Miejsce to charakteryzuje się wąskimi uliczkami oraz niewysokimi domkami. Część domostw ozdobiona jest wzorami z różnobarwnych płytek, a inne po prostu wyróżniają się kształtem lub kolorem fasady. Po niektórych fasadach widać, że zostały niedawno odświeżone. Spacerując pomiędzy nimi nietrudno poczuć się tak, jakbyśmy nagle przenieśli się z tętniącej życiem metropolii do niewielkiej wioski z dala od problemów wielkiego świata.

Co warte podkreślenie: dzielnica El Cabanyal zachowała swój autentyczny klimat. Mimo że brak tu typowych zabytków i atrakcji, to wciąż warto znaleźć chwilę i pospacerować pośród różnorodnych uliczek. Centralnym punktem dzielnicy jest plac Plaça del Rosari, przy którym stoi kościół Parroquia Nuestra Señora del Rosario. Jego dolną środkową fasadę ozdabia charakterystyczny wzór z płytek.

!El Cabanyal - dawna dzielnica rybacka w Walencji
El Cabanyal - dawna dzielnica rybacka w Walencji

Wielu mieszkańców Walencji przybywa do El Cabanyal rano i jako cel obiera lokalne targowisko Mercat Municipal del Cabanyal. Jest tu zdecydowanie mniej turystycznie niż na głównym miejskim rynku na obszarze Starego Miasta, a wybór produktów (w tym owoców morza) jest niemały.

W El Cabanyal znajdziemy również jeden z najbardziej legendarnych walenckich barów tapas - Casa Montaña, który działa nieprzerwanie od 1836 roku. Miejsce to obecnie podzielone jest na dwie części - restauracyjną (wymagana rezerwacja) od ulicy Carrer d’Escalante oraz bar tapas, do którego dostaniemy się secesyjnym wejściem pod adresem Carrer de Josep Benlliure 69 (rezerwacja niewymagana, choć sugerowana).

Casa Montaña wyróżnia się pięknym wystrojem (w tym olbrzymimi beczkami od wina), ale w środku panuje dość oficjalna atmosfera. Zjemy tu typowe lokalne dania z dużym nastawieniem na owoce morza (które nie są jednak serwowane w poniedziałki). Niestety, miejsc jest tu bardzo mało i najlepiej przyjść od razu po otwarciu bądź dokonać wcześniej rezerwacji. Nawet gdy nie planujemy zachodzić do środka warto przez chwilę rzucić okiem do środka i zobaczyć wnętrze legendarnego baru.

Jeśli zależy nam na luźniejszej atmosferze to kilka kroków na północ znajdziemy więcej dobrze ocenianych barów tapas.

Plaże

Wzdłuż dzielnicy El Cabanyal i dalej na północ ciągnie się pas trzech piaszczystych plaż, w kolejności: Playa del Cabanyal, Playa de la Malvarrosa oraz Playa Alboraya. Wszystkie z nich są piaszczyste (przyjemny złoty piasek) i szerokie (szerokość plaży Playa del Cabanyal to średnio niemal 140 metrów!), a dno morza jest niezbyt kamieniste. Wzdłuż plaż działa wiele knajpek oraz restauracji. Na wybraną plaże najłatwiej z centrum dojechać jednym z autobusów lub ewentualnie tramwajem.

Wzdłuż południowej części plaży Playa del Cabanyal prowadzi promenada oraz niewielki ogród Jardins de Neptú, a część sąsiadującej zabudowy wyróżnia się kolorowymi fasadami.

Jeśli chcielibyśmy znaleźć plaże dalej od centrum to swoje poszukiwania możemy skierować na południe od portu. Znajdziemy tam półtorakilometrową plażę Playa de Pinedo, wzdłuż której działa wiele knajpek i która posiada całą niezbędną infrastrukturę.

Piłkarska Walencja

W sezonie 2018/2019 w najwyższej klasie rozgrywkowej hiszpańskiej ligi piłkarskiej La Liga występowały dwa kluby z Walencji: bardziej znana Valencia CF oraz mniej popularna (acz starsza!) drużyna Levante UD. Oba zespoły są mocno związane z miastem, o czym świadczy charakterystyczny nietoperz w ich herbach.

Valencia CF swoje mecze rozgrywa na położonym blisko centrum stadionie Estadio Mestalla. Obiekt ten ma już swoje lata i w porównaniu do nowszych stadionów wyróżnia się między innymi brakiem zadaszenia. Od ponad dekady trwa budowa nowej klubowej areny, Nou Mestalla (Nowa Mestalla), ale wciąż nie wiadomo kiedy prace budowlane zostaną zakończone. Jednym z planowanych terminów jest 2021 rok.

Kibice piłkarscy chcący stanąć na trybunach historycznego stadionu mogą wybrać się na mecz lub na wycieczkę z przewodnikiem o nazwie Mestalla Forever Tour, podczas której zagląda się m.in. do szatni. Więcej informacji można znaleźć na tej stronie.

Stadion Levante UD - Estadio Ciudad de Valencia - jest mniejszy i znajduje się około dwa kilometry na północ od historycznego centrum.


Reklama


Zobacz nasze inne artykuły z Walencji

Zobacz nasze inne artykuły z Hiszpanii